| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
01. Veg Cooking ;)
02. Cooking (blogi)
03. Cooking
04. Różne Wege
05. Czytam :)
06. Zlinkowali mnie :)
07. Oszczędzaj!
08. OkołoNaukowe
09. Warszawa
10. Moje
Tagi




Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie

Creative Commons License

Ten utwór (w tym zdjęcia!)
jest dostępny na licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.5 Polska
.


POLUB więcejyofu! na fejsie!


więcej yofu!

Wypromuj również swoją stronę



www.flickr.com
This is a Flickr badge showing photos in a set called cooking- 2008 winter . Make your own badge here.
www.flickr.com
This is a Flickr badge showing items in a set called vegan food. Make your own badge here.



Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
statystyka

design

Kuchnia wegańska - przepisy, zdjęcia i inne vegan
Kategorie: Wszystkie | Inne | Obiad | Okazje | Osobiste | Przekąski | Różne | Słodkie | VeganMoFo | W terenie | Śniadanie
RSS

Przekąski

wtorek, 12 lutego 2013

2 tygodnie temu pisałam o moich przeżyciach i przygodach z książką „Kuchnia Kryszny” – oczywiście nie było tak, że zaliczyłam same porażki i nic mi nie smakowało, choć zdecydowanie kuchnia indyjska to nie jest to. Dobrym przykładem są placki z nadzieniem z ziemniaków, czyli alu paratha. Ale też i nie obyło się bez drobnych problemów technicznych – nadzienia zrobiłam za dużo, placki nadziałam za bardzo a w końcu większość farszu z nich wypłynęła (można się było domyślić takiego zakończenia). Bardzo fajne do zajadania na drugie śniadanie w pracy, po wcześniejszym generalnym porządku w kuchni.

W książce na stronie 135, do znalezienia też w internecie.

  • 200 g mąki pszennej, pełnoziarnistej
  • 100 g białej mąki
  • 3 łyżeczki oleju roślinnego + olej do smażenia
  • 125 ml ciepłej wody
  • sól
  • Nadzienie:
    • 3 średniej wielkości ziemniaki, ugotowane
    • ½ łyżeczki kminku indyjskiego (ok dałam kmin rzymski)
    • 1 łyżeczka startego, świeżego imbiru
    • ½ łyżeczki papryki (nie jestem hardkorem)
    • ½ łyżeczki kurkumy
    • 1 ½ łyżki soku z cytryny
    • 2 łyżki posiekanej natki kolendry

W dużej misce wymieszać mąkę pełnoziarnistą z białą, powoli dolewać wodę i 2 łyżki oleju, wyrabiając na gładką masę. Odstawić, przykryte ściereczką, na 30 minut.

Na patelni rozgrzać ½ łyżeczki oleju, dodać kmin i smażyć, dodać imbir, paprykę i kurkumę, smażyć około 10 sekund, ciągle mieszając. Dodać ziemniaki i smażyć 5 minut, ciągle mieszając. Dodać sok z cytryny, sól i nać kolendry, dobrze wymieszać i zostawić do ostygnięcia.

W tym czasie przygotować z ciasta 10 kulek, każdą rozwałkować na placek o średnicy 15 cm, posmarować olejem, na środek położyć łyżkę nadzienia, zlepić ciasto, by powstał kształt pieroga., oprószyć mąką i rozwałkować na cienkie placki.

Placki smażyć na posmarowanej olejem patelni na złotobrązowy kolor.

Wiem, że zdjęcie nie jest ładne. Na otarcie łez za to Cornershop (ciężko z indyjskimi inspiracjami).



poniedziałek, 17 grudnia 2012

Przy takiej nazwie dania, nietrudno domyślić się, z jakich składa się składników. Plusem tej kanapki jest to, że jest podawana na ciepło. Więc nie pozostaje nic innego, niż przygotowanie jej na drugie śniadanie, kiedy za oknem pada śnieg z deszczem, albo jeszcze coś gorszego.

To już ostatni przepis z książki The Moosewood Cookbook, w książce na stronie 120 (Grilled Pepper, Onion, Chinese Mustard and Tofu Sandwich), ja podaję za stroną DinnerTool, a dokumentacja fotograficzna, jak przygotowuje się taką kanapkę, jest dostępna na blogu A Happy Taste. Nikogo nie zaskoczę, stawiając pytanie (jak w przypadku większości potraw przygotowanych wg tych przepisów) - smaczne, ale dlaczego takie suche? ;)

  • nieco oleju/oliwy do smażenia
  • 1 czerwona cebula, pokrojona w cienkie półplasterki
  • 1 mała papryka, pokrojona w cienkie paseczki
  • sól i pieprz
  • 8 kromek pieczywa pełnoziarnistego
  • opakowanie twardego tofu w kostce (ok 200 g), pokrojone w plastry
  • chińska musztarda
    • 2 łyżki musztardy Dijon
    • 2 łyżeczki chińskiego oleju sezamowego
    • 1 łyżeczka octu jabłkowego
    • 1 łyżeczka syropu z agawy
    • opcjonalnie:  świeża, posiekana kolendra

Rozgrzać olej na patelni, smażyć cebulę i paprykę, posypać niewielką ilością soli i pieprzu i smażyć około 10 minut na małym ogniu, aż warzywa będą miękkie.

Lekko stostować chleb, posmarować kromki musztardą. Na 4 kromkach rozłożyć warzywa i tofu, przykryć pozostałymi 4 kromkami.

Grillować, na lekko natłuszczonej patelni, aż pieczywo stanie się chrupiące.

I ostatni kawałek z 1977 roku.



środa, 08 sierpnia 2012

Kolejny przepis z „The Ultimate Uncheese Cookbook” na kremowy serek do kanapek (Incredible Almond Creme Cheeze, s. 42) – ja wybrałam wersję z dodatkiem ananasa, co uważam za dobry wybór, chociaż przydałoby się znacznie mniej soli i cytryny. Ponieważ przygotowanie serka jest nieco czasochłonne jednak pozostanę przy twarożkach typu „namocz, zmiksuj i zajadaj”.

Podaję za stroną One Stop Recipe Swap.

  • ¼ szklanki obranych migdałów (zblanszowanych)
  • ½ szklanki gorącej wody
  • ½ szklanka zimnej wody
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki skrobi kukurydzianej
  • ½ łyżeczki płatków drożdżowych
  • ½ łyżeczki soli
  • ¼ szklanki kawałków ananasa

Zmielić migdały w robocie kuchennym na mąkę. Dodać ½ szklanki gorącej wody i wymieszać w robocie do uzyskania gęstej pasty. Dodać pozostałą wodę i składniki. Miksować aż do uzyskania gładkiej, kremowej konsystencji.

Mieszaninę przelać do małego garnka, zagotować i ciągle mieszając, zmniejszyć temperaturę, gdy pasta zacznie gęstnieć. Gotować, ciągle mieszając, 1 minutę. Odstawić do wystygnięcia.

Ostudzoną masę dobrze wymieszać mikserem, trzepaczką lub widelcem. Dodać anansa. Przełożyć do szczelnego pojemnika i schłodzić w lodówce. Przed każdym korzystaniem z serka wymieszać go dobrze widelcem.

Oczywiście wpis też jest dostępny na wordpressie.

<a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/pasty-kanapkowe"><img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/301/embed_zQ3ahhEzPqymewqXzwXI9JSIas97fAzz.jpg"></a>

<a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/smaki-naszego-dziecinstwa"><img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/284/embed_hQWpNlcPuQ9uRZ98vJRU9O0Ydr2nTwzz.JPG"></a>

niedziela, 24 czerwca 2012

Tak, tak, ten tytuł to nie pomyłka! Niestety nie oznacza to też, że znalazłam taki produkt w najbliższym sklepie. Po prostu przygotowałam jeden z przepisów z książki „The Ultimate Uncheese CookbookJo Stepaniak, wydanej w 2003 roku przez Book Publishing Company. Książkę można podejrzeć na google books i amazon.com.

Pierwsza edycja tej książki została wydana blisko 20 lat temu pod tytułem „The Uncheese Cookbook”, 10 lat temu została przygotowana reedycja związana ze zmianami redakcyjnymi i tak możemy się teraz cieszyć „The Ultimate Uncheese Cookbook”. W książce znajduje się około 150 przepisów (w tym różnych wariantów) na wegańskie „sery”. Kolejne rozdziały poświęcone są pastom do pieczywa i dipom; sosom; zupom i potrawkom; fondue, daniom głównym w tym makaronom i polencie, zapiekankom, kiszom i sufletom; pizzom i kanapkom; sałatkom i dressingom; serom „twardy” czy też przygotowywanych „w bloku” i deserom. Ogólnie przepisy są przystępnie opisane, dobrze oznaczone, jeżeli chodzi o pojawienie się w nich alergenów, a wszystkie można przygotować w wersji bezglutenowej. Mrożą mnie za to wyliczenia kalorii, autorka wskazuje, że we wszystkich „alternatywnych” wersjach niż nabiałowych, ale jest ich sporo. A jak ze smakiem? Różnie. Ale tak samo ma się sprawa ze „sklepowymi” wegańskimi serami. Ja jestem absolutnie oddana No-Moo marki Vegusto, smakuje jak żółty ser. To nawet przerażające. Ale nie topi się (chociaż nie wiem do końca bo miałam niewiele możliwości eksperymentowania). To straszne! Na szczęście Polska powoli staje się wegańsko-serową krainą i można kupić wegańskie „sery” w sklepach wysyłkowych (np. Evergreen) i niektórych stacjonarnych. Albo przygotować coś z „The Ultimate Uncheese Cookbook” w domu. W większości przypadków nie smakują one dokładnie tak jak „prawdziwe” sery, ale nie znaczy to, że są one niesmaczne. Są inne, ale dla osób niejedzących nabiału niektóre z nich mogą stać się satysfakcjonującymi zamiennikami. No i najważniejsze – nie tylko nie mają cholesterolu, ale, co ważniejsze, przy ich produkcji nie ucierpiało żadne zwierzę, bo powiedzmy szczerze, szczęśliwe krowy są właściwie tylko w reklamach, ja wiem, że ktoś napisze, że był gdzieś w gospodarstwie agroturystycznym albo u wuja z Mazur albo gdzieś indziej i tam są szczęśliwe krowy. Na pewno ma rację, ale to nie z ich mleka produkowane są przemysłowo sery. A teraz pora powrócić do „The Ultimate Uncheese Cookbook” – przygotowałam kilkanaście przepisów i absolutnie zgadzam się z recenzjami z amazon, są wśród nich prawdziwe perły (Chick Cheeze czyli pasta z ciecierzycy, która przygotowuję regularnie, noodles and cottage cheeze czyli delikatny w smaku makaronz tofu, manicotti ze szpinakiem i oczywiście brie) jak i też prawdziwe porażki (port wine uncheese – pasta z fasoli z dodatkiem porto, spicy herb and tomato cheese spread czyli przyprawowy glut ;), ale trzeba spróbować żeby mieć własną opinię.

Do przygotowania „serów” w większości przypadków niezbędne będzie tofu, w tym tofu jedwabiste, tahini, nerkowce i agar oraz robot kuchenny.

Brie

W książce na stronie 166, ja podaję za stroną Epicureanvegan. Przygotowanie nie jest bardzo pracochłonne jednak zabiera nieco czasu. Ale warto, „Ser” jest pyszny, z delikatnym smakiem, doskonale pasującym do grzanek z gruszką czy najzwyklejszej sałaty. Pominęłam dodatek zarodków pszenicy/migdałów, nie celowo, po prostu ich nie miałam.

  • 2 łyżki zarodków pszenicy lub ⅓ szklanki płatków migdałowych
  • 1 ½ szklanki wody
  • 3 łyżki agaru w płatkach lub 1 łyżka agaru w proszku
  • ½ szklanki posiekanych nerkowców
  • ½ szklanka jedwabistego tofu
  • ¼ szklanki płatków drożdżowych
  • ¼ szklanki soku z cytryny (może być nieco mniej)
  • 2 łyżki tahini
  • 1 ½ łyżeczki cebuli w proszku
  • ¼ łyżeczki czosnku w proszku
  • 1 łyżeczka soli
  • ⅛ łyżeczki zmielonych nasion kolendry lub koperku

Natłuścić okrągłą formę,w której ser zostanie przygotowany. Dno naczynia posypać migdałami lub zarodkami.

W małym garnku wymieszać agar z wodą. Zagotować i zmniejszyć ogień i gotować 5-10 minut, często mieszając, aż agar się rozpuści. Gorącą mieszaninę przełożyć do blendera i dodać pozostałe składniki. Miksować aż do uzyskania gładkiej konsystencji.

Masę przelać do formy. Formę przełożyć do lodówki. Gdy zawartość całkowicie wystygnie, przykryć i chłodzić przez kilka godzin. Przechowywać w lodówce do 7 dni.

 Vive la France!


Ze względu na zapowiedzi iż na bloxie będą reklamy rozpoczynam powolną migrację gdzieś indziej. Na razie nie wiem gdzie, wpisy będą tutaj się nadal ukazywały aż mi się uda przeprowadzić ostatecznie :).



niedziela, 12 lutego 2012

Ostatni, zapowiedziany na poprzedni weekend ;), przepis z książki „30-Minute Vegan”. Ciężko mi uwierzyć że to było tak dawno temu – zdjęcie zrobiłam 8 sierpnia! To rzeczywiście bardziej letnia propozycja, bo zimą chciałabym tylko jeść smażone potrawy ;). Przepis jest bardzo prosty i smaczny (mimo że nie ma w nim nic smażonego ;) ale moim zdaniem podane proporcje wystarczają na 4 porcje. W książce na stronie 104 (Rice Noodles with Mixed Greens).

 

  • 115 g nieugotowanego makaronu ryżowego, grubych wstążek
  • ½ łyżeczki cayenne (opcjonalnie)
  • 3 szklanki mieszanych zielonych warzyw liściastych
  • 1 średniej wielkości marchewka, starta
  • ¼ długiego ogórka, pokrojonego w pół-plasterki
  • kiełki słonecznika, garść
  • 2 łyżki posiekanej dymki lub szczypiorku
  • ½ szklanki posiekanej natki kolendry
  • ½ szklanki posiekanej natki
  • ¼ szklanki posiekanej mięty
  • sól
  • sos
    • 2 łyżki octu ryżowego
    • 2 łyżki syropu z agawy
    • 1 łyżka startego imbiru
    • 2 ząbki czosnku, posiekanego
    • ¼ szklanki sosu sojowego

Ugotować  makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

Wszystkie składniki sosu dobrze wymieszać w małej misce.

W dużej misce wymieszać warzywa z połową sosu. W drugim naczyniu z pozostałym sosem wymieszać  makaron ryżowy.

Nakładać na talerze makaron ryżowy a następnie warzywa.




Jeżeli szukacie romantycznego pomysłu na Walentynki być może sesja zdjęciowa z Ukochaną Osobą będzie dobrym rozwiązaniem. Jak zwykle polecam zdjęcia z Macieja Ostrowskiego z pracowni TonalArt. :)

sobota, 04 lutego 2012

Dawno nie dodawałam nowych wpisów i szczerze mówiąc nawet ostatnio za dużo nie gotuję, moja sytuacja zawodowo-naukowa jest dość skomplikowana (chociaż dość pozytywna mimo wszystko) i ciągle nie mam czasu. Nie mam nawet czasu na czytanie innych blogów! To najgorsze!! Ale nie porzuciłam wielkiego planu gotowania z wegańskich/wegetariańskich książek kucharskich i czasami pomaga mi w tym mój Mąż. Także kiedy zamieściłam dzisiaj na facebooku informację, że w ciągu weekendu zamierzam dodać AŻ dwa wpisy Jadłonomia zareagowała tekstem iż jest to wiadomość wręcz do „Faktu”, stąd oprawa graficzna dzisiejszego zdjęcia. Zdjęcie pochodzi z lepszych czasów, kiedy miałam więcej czasu i było lato! Zgromadziłam materiał dotyczący kolejnych 6 książek. Mam nadzieje że znajdę czas to wszystko opublikować! Muszę się trochę ogarnąć! Czytnik rss pęka od nieprzeczytanych wpisów, zło!

 A teraz powracam do „30-Minute Vegan”! Rzeczywiście taki wrap można przygotować w 30 minut ale jak dla mnie trochę wymaga za dużo zachodu ;). W książce autorzy sugerują też dodatek pesto ale podaję przepisy za stroną Marilu.com, gdzie pesto nie ma ale są wszystkie warzywa. W książce przepis na stronach 107 i 108.

Użyłam tortilli domowej roboty dlatego nie byłam w stanie zawinąć tego wrapa, co trochę czyni nazwę bez sensu.

Śródziemnomorski wrap z hummusem

  • 4 pełnoziarniste tortilla z pszenicy
  • hummus z przepisu na tradycyjny hummus (poniżej)
  • 8 liści sałaty rzymskiej, posiekanejl
  • 1 pomidor, pokrojony w plastry
  • ½ ogórka, pokrojonego w cienkie półplasterki
  • ½ szklanki czarnych oliwek, posiekanych
  • ½ szklanki stratej na tarce marchwi

Tortille posmarować równą ilością hummusu, udekorować sałatą, pomidorem, ogórkiem, oliwkami I marchewką. Zawinąć.

Tradycyjny hummus

  • 1 puszka ciecierzycy, odcedzonej
  • 2 łyżki tahini
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1 łyżka płynu z puszki
  • 2 ząbki czosnku
  • ½ łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki sosu sojowego

Zmiksować wszystko w robocie kuchennym.



wtorek, 29 listopada 2011

Powiedzmy szczerze że pod tą przydługą nazwą (po niemiecku niewiele lepiej bo to Kichererbsenpüree mit Würzöl) kryje się po prostu nieco uatrakcyjniony hummus. Chociaż nie wiem czy tak bardzo, ta aromatyczna oliwa wyglądała jakby hummus zalewał się posoką… Trochę dziwne uczucie. Zjadłam z pratahą z czarnuszką. Przepis można znaleźć w książce Kuchnia wegetariańska: szybki kurs gotowania” (Crashkurs Vegetarisch) Cornelii Schinharl na stronie 101 albo w serwisie Küchen Götter.

  • 1 ząbek czosnku, posiekany
  • 100 g ugotowanej lub odsączonej z płynu ciecierzycy z puszki
  • 3 łyżki oliwy
  • 1 ½ łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki bulionu warzywnego (albo wody z gotowania lub puszki)
  • 1 łyżka tahini albo masła migdałowego
  • 1 pieczona papryka ze słoika, pokrojona w drobną kostkę
  • 4 gałązki pietruszki, umyte i osuszone
  • sól i pieprz
  • 1 łyżeczk słodkiej mielonej papryki
  • ½ łyżeczki ostrej mielonej papryki
  • ½ łyżeczki mielonych nasion kolendry
  • ½ łyżeczki mielonych nasion kminu

Zmiksować w robocie czosnek z ciecierzycą, 1 łyżką oliwy, sokiem z cytryny, bulionem i tahini.

Do pasty dodać pokrojoną paprykę i natkę, dobrze wymieszać. Dodać sól i pieprz.

2 łyżki oliwy podgrzać na patelni, dodać mieloną słodką paprykę, ostrą paprykę, kolendrę, kmin i sól. Dobrze wymieszać. Polać oliwą pastę z ciecierzycy.



sobota, 19 listopada 2011

Sanctuary Dressing to kremowy dressing do sałaty, który smakuje tak jak ten „z butelki”, ale jest niskotłuszczowy (1 łyżka to 10 kalorii i 2,5 grama tłuszczu – jeśli chodzi o kalorie to jest to jakieś 2 razy mniej niż w tradycyjnym dressingu tego typu) i przygotowany jest tylko ze składników roślinnych – na pewno nie zawiera cholesterolu. Ani żadne zwierzę nie ucierpiało w czasie jego produkcji – stąd jego nazwa – w USA „farm sanctuary” to miejsca gdzie trafiają okaleczone, źle traktowane zwierzęta gospodarskie, gdzie wolontariusze dbają o stan zdrowia i po prostu dobre warunki życia, w tym naturalną śmierć, tych zwierząt.

Sos jest naprawdę bardzo smaczny ale w odróżnieniu od „zwykłego” dressingu jest niestety 3 krotnie droższy ze względu na wykorzystanie twardego tofu jedwabistego (firm silken tofu). Ten rodzaj tofu jest dosyć łatwo dostępny w sklepach w rodzaju „kuchnie świata” ale około 300 gramowa kostka kosztuje 10-14 złotych. Sporo ale porcja dressingu wystarcza na 8 porcji sałaty. Ale jeśli tofu jedwabiste jest poza zasięgiem na blogu Isy Chandry Moskowitz znajduje się przepis na Sanctuary Dip z nerkowców i zwykłego tofu, ale z podobnymi przyprawami.

Przepis w książce „Appetite for Reduction” na stronie 29 lub na stronie SparkRecipes albo via google books.

  • 340 g twardego tofu jedwabistego
  • 2 łyżki nieskotłuszczowego majonezu wegańskiego albo 1 ½ łyżki pełnotłustego majonezu wegańskiego albo 1 łyżka oleju z pestek winogron
  • ¼ szklanki wody
  • 2 łyżki bulionu instant
  • ¼ łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka czosnku granulowanego
  • 1 łyżeczka suszonej cebuli w płatkach
  • 2 łyżki octu jabłkowego
  • 1 łyżeczka syropu z agawy light
  • pieprz
  • ¼ szklanki posiekanego koperku

Tofu pokroić w około 2 cm kostki. W małym garnku zagotować ilość wody wystarczającą by pokryć tofu. Do gotującej się wody delikatnie wrzucić tofu w kostkach, przykryć. Zmniejszyć moc kuchenki i gotować 2 minuty. Odcedzić tofu, przepłukać przez 30 sekund zimną wodą, ponownie odcedzić i pozostawić do wystygnięcia.

W blenderze zmiksować tofu z majonezem i ¼ szklanki wody, aż do uzyskania kremowej konsystencji. Dodać wszystkie składniki poza świeżym koperkiem i zmiksować, tak by składniki się połączyły. Dodać koperek i połączyć dobrze z dressingiem.

Uwagi

Wszystkie zabiegi z tofu służą pozbyciu się sojowego posmaku (fasolowego).

Użyłam bulionu wegetariańskiego, oleju z pestek winogron, cebuli suszonej Prymat i zwykłego syropu z agawy.

Pod tą zagadkową nazwą kryje się przepis na prosty i niskotłuszczowy hummus. Przepis podstawowy na hummus (Hummus & Friends) znajduje się na stronie 137 książki „Appetite for Reduction”. Na kolejnych dwóch stronach znajduje się aż 6 wariacji przepisu – hummus z chrzanem i koperkiem, hummus z jalapeño i limonką i tak dalej. Przepisy można znaleźć także w serwisie food.com.

Zaletą i wadą tego hummusu jest jego kaloryczność – 1 łyżka to tylko 15 kalorii. To jednocześnie największa wada bo moim zdaniem hummus jest bardzo suchy i w ogóle nie smakuje ani nie jest nawet prawdziwym hummusem bo nie zawiera tahini. Być może warto zjeść go trochę mniej ale dodać nieco pasty sezamowej, co poprawi strukturę i smak. W tym wypadku smak padł ofiarą pogoni za ograniczeniem liczby kalorii :(.

Zjadłam z wegańskim bajglem z Marks and Spencer, więc całkowicie zrealizowałam stereotyp amerykańskiego weganina, który żywi się tylko bajglami z hummusem ;).

  • Przepis podstawowy
    • 1 puszka odcedzonej ciecierzycy albo 1 ½ szklanki ugotowanej ciecierzycy
    • 4 łyżki płynu z puszki lub z gotowania ciecierzycy lub przegotowana woda
    • 2 ząbki czosnku
    • 1 łyżka oliwy
    • 2 łyżki soku z cytryny
    • ¼ łyżeczka soli
    • ½ łyżeczki papryki w proszku (opcjonalnie)
  • wariacja Shabby Sheik
    • 1 łyżeczka zmielonego kminu
    • 1 łyżeczka wędzonej papryki
    • ¼ łyżeczki cayenne lub innego chilli

W robocie kuchennym zmielić ciecierzycę z czosnkiem. Dodać sok z cytryny, oliwę, sól i paprykę i 2 łyżki płynu oraz kmin, wędzoną paprykę i cayenne. Wszystko dobrze zmiksować. Jeżeli masa sprawia problemy podczas mielenia dodawać po 1 łyżeczce pozostały płyn.

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Ostatni przepis z „Polskiej kuchni jarskiej”. Teraz niestety widzę, że słabo wybrałam przepisy bo prawie wszystkie do tej pory przedstawione były z ziemniakami. „Polska kuchnia jarska” mnie nie zachwyciła ale nie jest też zupełną pomyłką, naprawdę nie jest tak źle! Zresztą może kiedy skończę to całe książkowe zamieszanie (nieprędko!) zamieszczę jakiś ranking?

Sałatka letnia ze smacznymi, młodymi warzywami, jednak całość sprawia wrażenie po prostu wrzuconych razem składników, zupełnie nie połączonych. Takiego przepisu nie muszę wymyślać jakoś specjalnie, wystarczy wyjąć składniki z lodówki albo kupić w ciemno jakieś 3 warzywa na targu. Sałatka na stronie 196, sos na stronie 211.

Sałatka

  • 4 średnie młode ziemniaki
  • 1 średni ogórek, obrany, pokrojony w plasterki
  • 1 średni pomidor, pokrojony w kostkę
  • ½ szklanki zielonego groszku
  • ⅓ szklanki sosu jogurtowego z czosnkiem
  • sól

Ziemniaki wyszorować i ugotować w łupinach. Ostudzić, obrać i pokroić w drobną kostkę.

Groszek ugotować w osolonej wodzie, odcedzić i ostudzić (chyba że to jest młody groszek i można zjeść go na surowo, ale teraz już na niego nie sezon).

Wszystkie składniki wymieszać z sosem.

Sos jogurtowy z czosnkiem

  • ½ szklanki jogurtu roślinnego
  • ½ ząbka czosnku, drobno posiekanego
  • sól
  • cukier

Wszystkie składniki dobrze wymieszać.

Uwagi

Do sałatki należy dodać ⅓ szklanki sosu a przepis jest na ½ szklanki. Bardzo podstępne!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5