| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
01. Veg Cooking ;)
02. Cooking (blogi)
03. Cooking
04. Różne Wege
05. Czytam :)
06. Zlinkowali mnie :)
07. Oszczędzaj!
08. OkołoNaukowe
09. Warszawa
10. Moje
Tagi




Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie

Creative Commons License

Ten utwór (w tym zdjęcia!)
jest dostępny na licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.5 Polska
.


POLUB więcejyofu! na fejsie!


więcej yofu!

Wypromuj również swoją stronę



www.flickr.com
This is a Flickr badge showing photos in a set called cooking- 2008 winter . Make your own badge here.
www.flickr.com
This is a Flickr badge showing items in a set called vegan food. Make your own badge here.



Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
statystyka

design

Kuchnia wegańska - przepisy, zdjęcia i inne vegan
Kategorie: Wszystkie | Inne | Obiad | Okazje | Osobiste | Przekąski | Różne | Słodkie | VeganMoFo | W terenie | Śniadanie
RSS

Śniadanie

czwartek, 03 maja 2012

Nigdy wcześniej nie jadłam tapioki, nie licząc tej, która jest używana jako stabilizator w żywności produkowanej przemysłowo. Nie miałam pojęcia, że się zakocham. Zrobiłam tę zupę trzy razy pod rząd, idealna na ciepłe śniadanie (chociaż może pogoda na to nie wskazuje ;). Wypróbowałam perełki z tapioki w średnim i dużym rozmiarze, te drugi są piękne ale jednak zdecydowanie łatwiej gotuje się mniejsze. Ale tak czy inaczej jest to zupa mleczna o wyjątkowo kremowej konsystencji.

Przepis pochodzi z książki „Kuchnia jarska” W. i Z. Piotrowiaków.

  • 100 g tapioki w perełkach
  • ½ l wody
  • 1 l mleka roślinnego
  • sól
  • cukier

Tapiokę wymieszać z zimną wodą w garnku, doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć ogień i gotować, często mieszając, aż tapioka stanie się przezroczysta.

W drugim garnku zagotować mleko, dodać do tapioki, dobrze wymieszać. Dodać cukier i sól.



niedziela, 04 grudnia 2011

Na koniec tygodnia ostatni przepis z książki Cornelii SchinharlKuchnia wegetariańska: szybki kurs gotowania”. Jak większość przepisów w książce i ten jest łatwy i bardzo szybki w przygotowaniu. Miła odmiana dla kanapek z hummusem ;). Przepis wykorzystuje 100 gramów fasolki, na jedną puszkę fasoli należy przeliczyć wszystkie składniki razy 2,5.

Przepis w książce zamieszczony jest na stronie 100 ale dostępny jest także w serwisie Küchen Götter (Crostini mit Bohnen-Basilikum-Creme).

  • 100 g białej fasoli ugotowanej albo z puszki
  • 2 ząbki czosnku, obrane
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżka oliwy
  • skórka z ½ cytryny
  • ½ posiekanego pęczka bazylii
  • sól
  • mielona ostra papryka
  • kapary
  • grzanki

Zmiksować w robocie fasolę z czosnkiem, sokiem z cytryny i oliwą. Do masy dodać bazylię, skórkę z cytryny i wymieszać. Doprawić solą do smaku.

Podawać na grzankach posypane ostrą papryką i kaparami.



środa, 30 listopada 2011

Jest to jedyny przepis z książki „Kuchnia wegetariańska: szybki kurs gotowania” Cornelii Schinharl, którego nie udało mi się znaleźć w Internecie. Ale trzeba przyznać, że nie bez przyczyny znalazł się w książce na stronie 149 w sekcji „przepisów podstawowych”, bo jest nie tylko bardzo prosty do przygotowania ale i sam przepis występuje w setkach wersji. Ta wersja mi bardzo przypadła do gustu, to była najsmaczniejsza zupa mleczna na śniadanie jaką jadłam, chociaż to bardziej deser, a dzięki dodatkowi cynamonu i skórki z pomarańczy wydaje się być bardzo wyrafinowany. Nic bardziej mylnego! To tylko mleko (sojowe w moim przypadku), cukier i krótkoziarnisty ryż, taki jak do risotto, to od niego zależy czy całość będzie wystarczająco kremowa, więc nie ma co oszczędzać i zamieniać na "zwykły ryż".

  • 1 pomarańcza, najlepiej z uprawy ekologicznej
  • 1 laska cynamonu
  • 60 g krótkoziarnistego, kleistego ryżu
  • 1 łyżka cukru
  • 500 ml mleka roślinnego
  • owoce

Wlać mleko do małego garnka.

Pomarańczę umyć gorącą wodą. Odkroić kawałek skórki, starając się pominąć białą część. Laskę cynamonu przełamać i wraz ze skórką pomarańczową wrzucić do mleka.

Wypłukać ryż pod bieżącą wodą, pozostawić do odcieknięcia. Dodać ryż i cukier do mleka, dobrze wymieszać.

Podgrzewać, ciągle mieszając, jednak nie doprowadzić do wrzenia. Gotować na małym ogniu 15-20 minut, aż ryż będzie miękki.

Podawać z owocami.

niedziela, 20 listopada 2011

Zrobienie tej kanapki wymaga przygotowania trzech przepisów zAppetite for ReductionIsy Chandry Moskowitz i jeszcze przygotowania tosta! Ok, w oryginalnej wersji był stostowany „English muffin” czyli charakterystyczna najpierw smażona, potem pieczona bułeczka śniadaniowa (ale w wersji wegańskiej!!), ale mi jednak łatwiej było zrobić „zwykłego” tosta. Gdyby kanapkę przygotować na zalecanym pieczywie wyglądała by tak jak ta na blogu „The Reduction Project”, którego autorka opisuje kolejne przepisy z „Appetite for Reduction”.

Tost posmarowany jest kremowym, nieco przypominającym konsystencją majonez, sosem z nerkowców oraz obłożony „tofucznicą” czyli „jajecznicą” z tofu, w tym przypadku z dodatkiem curry i podduszonej rukoli, a to wszystko jeszcze udekorowane „bekonem” z bakłażana. Brzmi poważnie!

W książce przepis na „Breakfast Sandwich” w książce na stronie 269, dostępny także via google books.

Kanapka śniadaniowa

  • 1 stostowany angielski muffin albo dwie kromki stostowanego, ulubionego pieczywa
  • 2 łyżki dressingu Cezara Chaveza
  • ⅓ szklanki (5 ½ łyżki) tofucznicy curry z podduszoną rukolą
  • 4 kawałki bekonu z bakłażana

Właściwie to już opisałam przygotowanie – tosta posmarować dressingiem, ułożyć tofucznicę i bekon, przykryć drugim tostem.

Dressing Cezara Chaveza

Ta wegańska wersja sosu Cezara (do sałatki Cezara, od imienia twórcy, nie przez odwołania do Cesarstwa Rzymskiego!), jak się domyślam, została nazwana na cześć działacza walki o prawa obywatelskie, zwłaszcza imigrantów z Meksyku, Césara Cháveza.

Ten sos jest naprawdę uniwersalny – nadaje się jako dressing do sałaty, jako majonez do kanapek a nawet jako dodatek do zupy zamiast kwaśnej śmietany. Dużym atutem jest też bardzo krótki czas przygotowania i dość łatwo dostępne składniki – tahini można przygotować samemu, a pasta miso raz kupiona może czekać na kolejne użycie przez kilka miesięcy w lodówce. Moim zdaniem najlepiej najpierw dodać 1 łyżkę soku z cytryny i spróbować, czasami kapary albo musztarda są nieco bardziej kwaśne niż zwykle.

Przepis zamieszczono na stronie 43 (Caesar Chavez Dressing), wraz z przepisem na sałatkę Cezara. Przepis na dressing podaję za stroną Happy Healthy Long Life.

  • 2 łyżki posiekanej szalotki
  • 2 łyżki pokruszonych nerkowców
  • 1 łyżka tahini
  • 1 łyżka jasnej pasty miso
  • ⅓ szklanki wody
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka musztardy Dijon
  • 1 łyżka kaparów
  • ⅛ łyżeczki soli
  • mielony pieprz

Wszystkie składniki zmiksować na jednolitą masę w blenderze (około 5 minut).

Tofucznica curry z podduszoną rukolą

Nazwa dość wyczerpująco opisuje zarówno składniki jak i smak. Przepis w książce (Curried Scrambled Tofu with Wilted Argula) znajduje się na stronie 156, ja cytuję za blogiem Vegenista.

  • 1 łyżeczka oliwy z oliwek
  • 1 średniej wielkości czerwona cebula, drobno pokrojona
  • 3 ząbki czosnku, posiekane
  • około 400 g twardego tofu, pokruszonego na około2 cm kawałki
  • 2-3 łyżeczki curry
  • ½ łyżeczki mielonego kminu
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • ¾ łyżeczki soli
  • pieprz
  • 2-4 łyżki wody
  • 2 szklanki rukoli
  • olej w sprayu

Rozgrzać sporą patelnię. Wlać oliwę oraz dodać cebulę. Smażyć 4 minuty, aż stanie się przezroczysta i dodać czosnek. Smażyć około 30 sekund. Dodać tofu i gotować około 10 minut, często mieszając, aż tofu stanie się zbrązowione w niektórych miejsach. W czasie smażenia, jeśli to koniecznie, użyć oleju w sprayu.

Dodać 2 łyżeczki curry, kmin, sól, pieprz, kilka łyżeczek wody, jeśli całość jest zbyt sucha i dobrze wymieszać. Dodać rukolę, ponownie wymieszać, przykryć i gotować 2-3 minuty, co jakiś czas mieszając, aż rukola stanie się miękka.

Skropić wszystko sokiem z cytryny i ewentualnie dodać więcej curry.

Uwagi

By zwiększyć „jajecznicowe” odczucie, warto tofu posypać czarną solą, o charakterystycznym siarkowym smaku. Może nie brzmi zachęcająco ale smakuje jak żółtko jajka.

Bekon z bakłażana

Razem z dressingiem Cezara Chaveza jest składnikiem sałatki Cezara (s. 42, Caesar Salad with Eggplant Bacon). Moim zdaniem nie smakuje jak bekon ale jest słony i miejscami chrupki, a miejscami hm… żujący, to bardzo ciekawa kombinacja tekstur. I jest łatwy w przygotowaniu, dym w płynie absolutnie nie jest konieczny, olej w sprayu też nie, chociaż polecam!, wystarczy pędzelek i miseczka z olejem roślinnym.

Podaję za serwisem SparkRecipes.

  • około 200-250 g bakłażana, pokrojonego w półplasterki o grubości 3 mm
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • opcjonalnie ½ łyżeczki dymu w płynie
  • olej w sprayu

Piekarnik rozgrzać do 220°C.

Dużą blachę do pieczenia wyłożyć papierem do pieczenia, spryskać olejem w sprayu.

Rozłożyć bakłażana i ponownie spryskać olejem w sprayu. Piec przez 8 minut, wyjąć z piekarnika i pozostawić do ostygnięcia. Przekręcić plasterki i piec ponownie przez 3 minuty. Ponownie wyjąć z piekarnika i zostawić do ostygnięcia.

Plasterki bakłażana moczyć w sosie sojowym wymieszanym z dymem w płynie. Ponownie wyłożyć na blachę do pieczenia i piec przez 3 minuty w piekarniku nagrzanym do 180°C. I gotowe!

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Wyjątkowo nie udało mi się znaleźć tego przepisu w internecie – wiele przepisów z książki Marioli Białołęckiej „Zaskakujące tofu” można znaleźć na stronie producenta tofu – Polsoja. No i od czego jest blogosfera? ;) Ale nie tym razem!

Naleśniki z tofu

Przepis na stronie 25 (rozdział „Śniadania”) – te naleśniki nadziałam tofu ale nazwa odnosi się do tofu użytego do przygotowania ciasta. Naleśniki są smaczne ale ciasto wyszło dosyć gęste, bardziej jak na pancakesy. Jednak ciasto na naleśniki jest bardzo grymaśne i pewnie w innym przypadku, inna mąka zupełnie inaczej wchłaniałaby płyny.

  • 150 g mąki pszennej pełnoziarnistej (typ 2000)
  • 50 g mąki pszennej białej
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 500 ml mleka sojowego naturalnego (najlepiej niesłodzonego ale to słodkie naleśniki, więc może być i takie)
  • ⅓ kostki tofu Polsoja (60g dla używających innych kostek)
  • olej lub olej w sprayu do smażenia

Zmiksować w blenderze tofu z mlekiem sojowym, aż do uzyskania gładkiej konsystencji.

W misce wymieszać mąkę pełnoziarnistą z białą, dodać cukier i proszek do pieczenia, dobrze wymieszać.

Dodawać wymieszaną mąkę partiami do mleka i wszystko dobrze zmiksować. Odstawić na 20 minut.

Smażyć na rozgrzanej, natłuszczonej patelni.

Tofu – serek waniliowy

Ah, ale to sprytne! Naleśniki z tofu z tofu – naleśniki z tofu z ciastem nadziane pozostałą częścią kostki tofu.

W przepisie oryginalnym (s. 26) autorka używa ½ kostki tofu – ja dodałam pozostałe z przygotowywania naleśników ⅔ kostki a mimo to serek był bardzo rzadki.

  • ½ kostki tofu naturalnego (90g), rozdrobnionego widelcem
  • 125 ml mleka sojowego o smaku waniliowym
  • 1 łyżka cukru waniliowego
  • 1 łyżka cukru pudru
  • ½ łyżeczki startej skórki pomarańczowej

Wszystkie składniki zmiksować w blenderze na jednolita masę.



piątek, 05 sierpnia 2011

Prosty przepis na fasolowy mus do kanapek (Sandwich Mousse s.41, rozdział Lunch Cart) pochodzi z książki "Urban Vegan" Dynise Balcavage. Autorka sugeruje użycia różowej fasoli, wtedy pasta nabiera łososiowego koloru. Ja, użyłam białej, takiej, która rzeczywiście jest lekko różowa, ale myślę, że zwykła biała fasola będzie jak najbardziej w porządku, a przynajmniej bez wpływu na smak.

  • 1 puszka różowej fasoli, opłukanej i odcedzonej
  • 2 ½ łyżki soku z cytryny
  • 3 czubate łyżki tahini
  • 2 łyżki płatków drożdżowych
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 1 marchewka, posiekana
  • ½ łyżeczki soli
  • 1 łyżka świeżej natki lub 1 łyżeczka suszonej
  • 1 łyżeczka sumaku (albo więcej soku z cytryny)

Wszystko zmiksować w robocie kuchennym.



czwartek, 04 sierpnia 2011

Wszystko o czym pisałam w pierwszym wpisie dotyczącym Urban Vegan” Dynise Balcavage jak w soczewce skupia się w tym przepisie. Naleśniki, a przede wszystkim sos, są bardzo smaczne i powiedzmy, że wyglądają nieco lepiej niż zwykłe poranne pancakesy (Crepes with Almond Sauce and Fresh Raspberries s. 6) – w końcu przepis pochodzi z rozdziału śniadaniowego „Cafe Culture”. Ale w przepisie zdecydowanie za dużo miejsca poświęcone jest margarynie, która wegańska czy nie, zawsze nie jest dobry wyborem jeśli chodzi o zdrowe odżywianie. Drugi problem to ilość porcji – przepis opisany jest jako 6 ale mam co do tego duże wątpliwości. Mi wyszło właśnie 6 dosyć małych naleśników, a ciasto rozrzedziłam dodatkiem wody, nie uwzględnionej w przepisie z powodu zbyt gęstego ciasta. Myślę że 2 takie naleśniki to jedna porcja, lecz możliwe że jestem w błędzie.

Podaję za google books.

Naleśniki

  • 1 szklanka mąki
  • 1 szklanka mleka roślinnego
  • ½ szklanki wody
  • 2 łyżki mąki sojowej
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub migdałowego
  • 2 łyżki margaryny wegańskiej, roztopione
  • olej w sprayu
  • świeże owoce (maliny, truskawki)
  • płatki migdałowe

Sos

  • ½ szklanki śmietanki roślinnej
  • ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 2 łyżki cukru
  • 1 łyżeczka wegańskiej margaryny
  • 1 łyżeczka skrobi kukurydzianej

Na suchej patelni stostować płatki migdałowe.

W małym garnku lub na małej patelni wymieszać wszystkie składniki sosu. Zagotować na niewielkim ogniu, ciągle mieszając. Zmniejszyć temperaturę gotowania i ciągle mieszając aż sos zgęstnieje. Wyłączyć kuchenkę i odstawić sos.

W dużej misce wymieszać mąkę z mlekiem roślinnym, mąką sojową, margaryną i ekstraktem waniliowym aż do otrzymania ciasta o gładkiej konsystencji.

Smażyć naleśniki z przygotowanego ciasta aż staną się złote.

Gotowe naleśniki złożyć w chusteczkę, polać sosem i ozdobić owocami. Posypać migdałami.

4 porcje

Uwagi

Dokonałam oczywistej zamiany malin na truskawki, ale przygotowywałam je w okresie truskawkowym (czyli w połowie czerwca jakoś ;).

Użyłam śmietanki SojaSun.



czwartek, 07 lipca 2011

Mam nadzieję, że do końca tygodnia uda mi się zamieścić wszystkie wpisy poświęcone „Przemytnikom marchewki, groszku i soczewicy”. Pisanie o tej książce to prawdziwa przyjemność więc wszystko jest na dobrej drodze. Kilka przepisów z niej znalazło się na blogu wcześniej, wystarczy kliknąć na tag „Przemytnicy”.

„Przemytnicy marchewki, groszku i soczewicy” to projekt wegetariańskiego małżeństwa – Moniki Mrozowskiej-Szaciłło i Macieja Szaciłło. Duży udział w powstaniu książki miała także ich córka Karolina, której kilka uroczych zdjęć można znaleźć w książce. Nie jest to ich jedyny projekt – wydali książkę o deserach „Niezłe ciacho / Fajna babka”, gotują dania wegetariańskie w programie „Dzień dobry TVN oraz prowadzą studio ceramiczne 1000stopni, którego nazwa jest jednocześnie nazwą własnego wydawnictwa, które opublikowało wspomniane książki.

W najnowsztm numerze "Vege" (lipiec-sierpień 2011) przeczytałam wywiad z Moniką Mrozowską - niestety studio ceramiczne zostało zamknięte ale trwają (zaawansowane! można o tym przeczytać na blogu Moniki Mrozowiskiej - dzięki margot za linka!) nad drugą częścią "Przemytników". Ma być bardziej światowo i międzynarodowo.

Książka jest bardzo popularna i łatwo dostępna, została wydana w 2009 roku przez wydawnictwo 1000stopni. Jej największą zaletą jest oczywiście fakt, że jest książką polską, bazującą na łatwo dostępnych produktach, chociaż dania nawiązują do kuchni indyjskiej  jak np. bary z czerwonej fasoli, dokla z ciecierzycy czy dosza z fasolki mung (widzę dużą inspirację książką „Kuchnia Kryszny”, ale nie jest to w żadnym wypadku wada), dalekowschodniej (sushi z jaśminowego ryżu), ogólnie ujmując śródziemnomorskiej (humus, falafel, pita, pizza, baklawa) ale wszystko w oswojonych, łatwych do wykonania w domu wersjach. Nie brakuje także smaków znanych z dzieciństwa jak np. zupa koperkowa, placki ziemniaczane, świąteczny pasztet czy omlet z grzybami (na blogu Hello Morning!) (tofu-omlet, to książką lakto-wegetariańska, autorzy nie używają jajek, więc część przepisów jest łatwiejsza do zweganizowania).  Książka podzielona jest zamiast na klasyczne rozdziały w rodzaju „zupy”, „sosy”, „desery” na rozdziały poświęcone okazjom, kiedy dane posiłki mają być serwowane i tak mamy rozdział „co dzień”, „na imprezę”, „dla Łasuchów” oraz „dla dzieci”. I z tego co wiem ten rozdział budzi największe kontrowersje. Rzeczywiście w tej książce jest wiele dań smażonych, nie tylko kotletów (dziwolaj na blogu Hello Morning!) i placków, także na głębokim tłuszczu, co nie jest zdrowe. Ale jednocześnie wydaje mi się, że zjedzenie takich potraw raz w miesiącu lub częściej, gdy są pieczone lub smażone przy użyciu oleju w sprayu nie jest takie katastrofalne, jak można by wywnioskować z lektury recenzji w niektórych księgarniach internetowych.  Mnie bardziej przeszkadza czasami niepełny i nie w kolejności dodawania spis składników używanych do danej potrawy, często brakuje w nim wody lub jej ilości, która to informacja pojawia się dopiero w tekście przepisu, czasami to utrudnia nieco przygotowanie potraw. Także sam tekst dotyczący przygotowania mógłby być nieco bardziej szczegółowy, ale ponieważ każdy przepis jest zilustrowany ładnym zdjęciem, nie ma już na to miejsca, także to taki trade-off. A zdjęcia, jak i cała oprawa graficzna, to mocna strona tej książki. Fotografie przygotowali autorzy książki, nie są przesadnie wystylizowane, choć jednocześnie bardzo starannie przygotowane, a dobrze ilustrują jak potrawa ma wyglądać. W kilku przypadkach przepisy ilustrowane są zdjęciami „krok po kroku”.

Książka ma 150 stron, znajduje się w niej ponad 100 przepisów, a na końcu książki znajduje się krótki przewodnik po używanych w książce i rzadziej spotykanych produktach (ale tak naprawdę to jest tofu czy orzechy nerkowca, nic czego można by się bać) oraz przyprawach, z których najbardziej egzotyczne to asafetida i kozieradka, także wszystko do ogarnięcia w czasie jednej wizyty w sklepie typu „Kuchnie Świata” czy jeszcze łatwiej i taniej przez internet.

Polecam tą książkę ponieważ zawiera dużo pomysłów, pozwala oswoić się z wegetarianizmem (w książce nie ma ani słowa na temat praw zwierząt i innych drażliwych kwestii, to tylko książka kucharska!), jest książką polską, więc praktycznie wszystkie składniki dostępne są w dużym supermarkecie a na dodatek przeglądanie jej jest bardzo przyjemne wizualnie. Nie jestem jednak w stanie wypowiedzieć się czy dania z części dla dzieci przez dzieci są chętnie jedzone i czy są dla nich odpowiednie, ponieważ nie mam w tej kwestii żadnego doświadczenia (chociaż jestem zwolenniczką jak najszybszego karmienia dzieci tak jak dorosłych, powiedzmy że obecny pomysł na system karmienia dzieci ma mniej niż 50 lat, to jednak nie jest zbyt dużo, ale naprawdę ciężko się odnosić do takich kwestii bez jakiejkolwiek praktyki, więc nic więcej nie napiszę!;).

Pasztet z selera i tofu

Ze strony 50. Inspiracją do powstania przepisu był pasztet podany na weselu przyjaciół autorów. Pasztet jest smaczny, choć nieco słodkawy.  Trzeba pamiętać o bardzo dokładnym zmiksowaniu wszystkich składników.

Zmiany, których dokonałam w przepisie:

mleko w proszku → mleko sojowe w proszku

 

  • 1 opakowanie tofu Polsoja (albo 150 g), pokruszone
  • 1 średni seler, obrany i pokrojony w  grubą kostkę
  • ⅓ szklanki oleju (5 ½ łyżki)
  • 1 średnia cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • ⅓ szklanki wody
  • 1 szklanka mąki
  • 1 szklanka mleka w proszku
  • 1 łyżka majeranku
  • ½ łyżki lubczyku
  • ½ łyżki tymianku
  • 1 łyżeczka pieprzu
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka soli

Selera ugotować do miękkości na parze. W tym czasie na 4 łyżkach oleju usmażyć cebulę, aż się zeszkli.

W mikserze miksujemy ugotowanego selera z usmażoną cebulą i pozostałymi składnikami.

Masę przełożyć do foremek wysmarowanych olejem i wysypanych bułką tartą, piec w 200°C 30 min, jeżeli foremki są małe lub 45-50 jeśli foremka jest większa.


Z takich powodów będę umieszczałą przy tych wpisach tylko urocze polskie piosenki. Nawet jeśli są nieco harcerskie ;).



wtorek, 07 czerwca 2011

Po pewnej przerwie wracam z kolejnymi wpisami i nadal zamierzam zamieszczać krótkie recenzje i opisy kilku potraw z wybranych książek kucharskich. Opóźnienie z blogowaniem w stosunku do przerobionych książek wynosi obecnie 4 książki, co przekłada się na jakieś 6 tygodni, dziesiątki potraw i tyle samo zdjęć. Jeśli komuś to mało (a myślę że wszystkim;) to polecam zajrzenie na bloga Ciekawe Śniadanie gdzie także możecie znaleźć recenzje polskojęzycznych wegetariańskich książek kucharskich. Bardzo polecam!

Vegan Brunch” (2009, Da Capo Life Long) to druga samodzielna a piąta w ogóle publikacja Isy Chandry Moskovitz.  I jak sam tytuł wskazuje, znajduje się w niej aż 175 (a wliczając różnorakie warianty i wariacje ponad 200) przepisów na dania serwowane w czasie brunchu. Anthony Bourdain, ten nazywający wegan „wegetariańskim Hezbollahem”, w swojej książce „Kitchen Confidental” (dostępnej w Polsce pod tytułem „Kill Grill”) dość bezkompromisowo odsłonił czym jest restauracyjny brunch (fragment książki można znaleźć na stronie Guardiana pod tytułem „Things to avoid when eating in restaurants”). W przypadku korzystania z książki „Vegan Brunch” wszystko pozostaje pod kontrolą, bo brunch przygotowujemy my sami, w domu, z produktów, które sami kupiliśmy. Serdeczna kontrola w służbie jakości.

Książką ma 240 bardzo kolorowych stron, wiele ilustracji, z czego mniej więcej połowa nie jest jednak zdjęciem dania, któremu towarzyszy, ale i tak około 40% przepisów opatrzonych jest zdjęciem.  Przepisy podzielone są na działy „Pikantne” („The Savory”), gdzie trafiły przepisy na omlety (tak, tak wegańskie! Kiedyś już przedstawiałam na blogu ten przepis), tofucznice, tarty i fritatty, „Słodkie” („The Sweet”) przepisy na francuskie tosty na wiele sposobów, pancakesy i gofry, „Dodatki” („The SIde”) takie jak pieczone ziemniaki, sałatki ziemniaczane, pieczone i smażone warzywa, „Koszyk z pieczywem” („The Bread Basket”) z przepisami na muffiny, scones i bajgle, „Sosy” („The Toppings”) oraz „Napoje” (The Drinks”). Dodatkowo na początku książki znajduje się krótki opis rzadziej spotykanych a używanych w książce składników (czarna sól, płatki drożdżowe, mąka z ciecierzycy) oraz instrukcja jak urządzić udany brunch – planowanie menu, przygotowanie naczyń, nakrycie stołów. Oprócz wprowadzenie do każdego z przepisów po kilku znajdują się dłuższe, stronicowe informacje dotyczące szczegółów przygotowywania naleśników, gofrów i muffinów.

Książka wydana jest w języku angielskim i używane są w niej miary w systemie amerykańskich książek kucharskich (objętościowe, nie wagowe).


Nigdy nie urządzałam brunchu ale książka sprawdza się bardzo dobrze w domowych sytuacjach w rodzaju obiady czy niedzielne śniadania oraz kiedy chcemy przygotować coś na piknik albo imprezę (Zapiekanka ziemniakowo-szpinakowa – „Potato Spinach Squares”). Jeśli miałabym się dopatrzyć wad to są to:

- wiele przepisów można przygotować z mniejszą ilością tłuszczu

- zbyt wiele przepisów wykorzystuje tofu, ale domyślam się że na razie nie ma wegańskiej alternatywy w daniach w rodzaju fritatty.

Nie są to jednak poważne wady i książkę bardzo polecam, szczególnie osobom, przygotowującym często potrawy na pikniki, spotkania ze znajomymi, imprezy firmowe czy potlucki czyli degustacyjne imprezy składkowe ;).

Muffiny orkiszowo-cukiniowe z cytrynowym kremem z nerkowców

Ach, wygląda jak cupcakes ale to pożywna śniadaniowa propozycja. Może jest to dobre miejsce, by po raz kolejny, opisać po krótce zasadniczą różnicę między cupcakesem a muffinem. Obydwa (lub obydwie babeczki) są wypiekami z mąki, to fakt. Mają podobny kształt, często pieczone są w takich samych foremkach. To kolejne fakty. Ale teraz pora na różnicę. Muffin to bułka, ładna ale bułka. Może być orkiszowy, razowy, z malinami ale też pikantny z serem (ale to nie na tym blogu) czy szynką (to tym bardziej!). Ciasto jest dosyć gęste, często tłuste (albo tłustsze niż w przypadku cupcakesów), mieszane łyżką lub widelcem a nie mieszane mikserem. A cupcake to mały torcik, z lekkiego ciasta (rzadkiego), ozdobiony kremem, polewą, perełkami i czym się chce jeszcze. Czyli deser. A muffin to coś co się zjada do kawy. W skrócie.

Przepis na muffiny orkiszowo-cukiniowe (Zucchini Spelt Muffins) w książce na stronie 170, ja podaję za blogiem Second Nature Farm Recipies. Cytrynowy krem z nerkowców to nadzienie do naleśników z sosem jagodowym (Lemon Sashew-Stuffed Crepes with Whole Berry Sauce) ze strony 108, tutaj za google books (gdzie można przejrzeć część książki).

Muffiny orkiszowo-cukiniowe

  • 1 szklanka mleka sojowego
  • 3 łyżki zmielonego siemienia lnianego
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego
  • 2 ½ szklanki mąki orkiszowej*
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • ½ łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • ½ łyżeczki zmielonego ziela angielskiego
  • ¼ łyżeczki gałki muszkatołowej
  • ⅓ szklanki oleju roślinnego
  • ½ szklanki brązowego cukru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 2 szklanki startej cukinii (około 450 g cukinii)

Mleko połączyć z mielonym siemieniem i dobrze wymieszać widelcem. Dodać ocet i odstawić do ścięcia mleka.

W dużej misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, sodę, sól i przyprawy. Zrobić zagłębienie w środku i wsypać do niego cukier, wlać mleko, olej i ekstrakt waniliowy. Wymieszać. Dodać cukinię i ponownie dobrze wymieszać.

Piec 25-28 minut w piekarniku nagrzanym do 180°C w przygotowanych foremkach do babeczek. Po upieczeniu pozostawić je na 20 minut w foremkach. Wyjąć i pozostawić do ostygnięcia.

Uwagi

* Ponieważ w przepisie nie jest to jasno opisane, pomaga troch tabelka na stronie obok, nie wiedziałam czy chodzi o mąkę orkiszową razową czy nie. Użyłam mieszaniny pół na pół mąki typ 700 i 2000.

Cytrynowy krem z nerkowców

  • 2 szklanki nerkowców
  • 2 szklanki wody
  • 2 łyżki syropu z agawy
  • ¼ szklanki mleka roślinnego
  • ⅛ łyżeczki soli
  • ½ łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • skórka starta z 1 cytryny
  • sok z ½ cytryny

Nerkowce namoczyć na co najmniej 8 godzin.

Odsączyć namoczone nerkowce i  zmielić je w robocie kuchennym na duże kawałki. Dodać syrop z agawy, mleko, sól i wanilię. Zmiksować aż masa stanie się kremowa, ale nie masłem z nerkowców. Dodać skórkę z cytryny i sok. Wymieszać.



poniedziałek, 30 maja 2011

Ostatni przepis z książki „Kuchnia Wegańska”, pasta sojowa ze strony 103, właściwie obok przepisu na czerwony hummus. Pasta mi nie specjalnie przypadła go gustu, po prostu pasztecik sojowy wymieszany z ogórkami. Ale to subiektywne bardzo. I jak zwykle w przypadku tej książki polecam zmniejszenie ilości składników o połowę.

Przepis podaję za stroną Zdrowie.

  • 200 g soi
  • 2 średnie cebule, drobno pokrojone
  • 2 łyżki oleju
  • 200 g ogórków kiszonych, drobno posiekanych
  • sól i pieprz

Soję namoczyć na noc, ugotować. Odsączyć i ostudzić.

Na patelni z olejem podsmażyć cebulę.

Wszystkie składniki zmiksować w robocie kuchennym.



 
1 , 2 , 3 , 4