| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
01. Veg Cooking ;)
02. Cooking (blogi)
03. Cooking
04. Różne Wege
05. Czytam :)
06. Zlinkowali mnie :)
07. Oszczędzaj!
08. OkołoNaukowe
09. Warszawa
10. Moje
Tagi




Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie

Creative Commons License

Ten utwór (w tym zdjęcia!)
jest dostępny na licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.5 Polska
.


POLUB więcejyofu! na fejsie!


więcej yofu!

Wypromuj również swoją stronę



www.flickr.com
This is a Flickr badge showing photos in a set called cooking- 2008 winter . Make your own badge here.
www.flickr.com
This is a Flickr badge showing items in a set called vegan food. Make your own badge here.



Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
statystyka

design

Kuchnia wegańska - przepisy, zdjęcia i inne vegan
Kategorie: Wszystkie | Inne | Obiad | Okazje | Osobiste | Przekąski | Różne | Słodkie | VeganMoFo | W terenie | Śniadanie
RSS
poniedziałek, 20 sierpnia 2012

W mojej wersji nie ucierpiał żaden kurczak, pałki są z tofu. Nie ucierpiały też żadne anchois – zamieniłam sos Worcestshire wedug wskazówek Isy Chandy Moskowitz - ⅔ sosu sojowego i ⅓ pasty z tamaryndowca. By rozwiać pytania – podobno południowoafrykański jest sos. Tak przynajmniej twierdzi Nigella Lawson.

Przepis w książce Nigelli Lawson "Kuchina - przepisy z serca domu" na stronie 48 lub na stronie Adventures in Africa.

  • 300 – 400 gramów tofu pokrojonego w grube pasy o grubości 1 na 1 cm
  • 1 łyżeczka oliwy
  • sos:
    • 1 cebula, drobno posiekana
    • 1 ząbek czosnku, zmiażdżony
    • 4 łyżki sosu sojowego
    • 2 łyżki pasty z tamaryndowca lub soku z limonki (albo miks)
    • 1 łyżeczka suszonego imbiru
    • 4 łyżki keczupu
    • 1 łyżka dżemu morelowego (ale ja w końcu dodałam 4 ;)

Wymieszać wszystkie składniki sosu w płaskim naczyniu. Włożyć do niego tofu i natrzeć marynatą. Marynować 30 minut albo przez noc.

Do brytfanki wlać oliwę a następnie ułożyć tofu i zalać pozostałą marynatą.

Piec 45 minut, co jakiś czas przekręcając tofu.



niedziela, 19 sierpnia 2012

Udało mi się dogonić pory roku i wreszcie przepisy z prawdziwymi, świeżymi warzywami. Nawet czasami prosto z targu (ale to rzadziej, jestem niewolnikiem pracy i rzadko mam na takie rzeczy pracy;). I tak mam szansę zaprezentować pyszną minestrone według przepisu Nigelli Lawson. Mam mieszane uczucia co do jej przepisów, bo zupa groszkowo-bazyliowa okazała się jedną z najgorszych rzeczy jakie kiedykolwiek ugotowałam. A z drugiej strony sama postać Nigelli Lawson mnie fascynuje – jest zmysłową kobietą, widać że ciszy się sobą ale przygotowuje właściwie tylko mięsne potrawy i sama przyznała że nie do końca wierzy w pożywność wegetariańskich dań, wzruszyła mni jej wypowiedż iź utożsamia karmienie z dbaniem o bliskich, gdyż w jej rodzinie wiele osób poważnie chorowało i chudło, przemilczę jednak fakt że w oczach mojego Męża to prawdopodobnie MILF a jest dokładnie w wieku jego Teściowej ;). I tak w skutek różnych zbiegów okoliczności, nieoczekiwanych sytuacji jak i uroczystości rodzinnych trafiła do mnie książka Nigelli Lawson „Kuchnia – przepisy z serca domu” (Filo 2010). Nie jest to książka w najmniejszej mierze przyjazna wegetarianom czy weganom, właściwie 99,9% przepisów to przepisy z wykorzystaniem mięsa. A we wszystkich przepisach są dość szokujące jak dla mnie ilości tłuszczu, (choć takie same zdarzają się w wege-książkach). Zaletami są piękne fotografie (jeżeli komuś nie przeszkadzają zdjęcia półtuszek kurzych), kilka ciekawych porad i wskazówek kuchennych oraz dołączone do każdego przepisu wskazówki „resztki bez reszty” – czyli co zrobić z pozostałymi, niezjedzonymi porcjami.

W takim razie, co ta książka w ogóle robi na moim blogu? Potraktowałam ją, jako źródło inspiracji i coś w rodzaju „gościnnych występów”, odmianę od kolejnych wege książek opisywanych przeze mnie od wiosny zeszłego roku. Ile ich już było! A ile czeka w kolejce! Może kiedyś zrobię jakieś podsumowanie, ranking. Na razie staram się nadążyć za porami roku, bo czasu mam mało na blogowanie a gotuję często, więc ilość nieopublikowanych zdjęć, przepisów i historii rośnie w tempie geometrycznym. Szansa na weganizowanie mnie bardzo ucieszyła! Niech to będzie okazja do pokazania że inspirację można czerpać zewsząd a przy okazji jest to możliwość pokazania – te dania można przygotować bez wykorzystania substancji odzwierzęcych. Czego życzę wszystkim :).

I tak wracamy do minestrone z warzyw, które teraz właśnie są w szczycie swojego sezonu. Idealny przepis na wykorzystanie resztek kapusty i fasolki, jak zostaje nam7 smętnych strączków w ręku.

W książce przepis na stronie 154 a w internecie dostępny na stronie Testy kulinarne.

  • 2 łyżki oliwy bazyliowej lub zwykłej
  • 1 por, oczyszczony, przekrojony wzdłuż i pokrojony w cienkie plasterki
  • 1 cukinia, obrana, przekrojona wzdłuż na ćwiartki i posiekana
  • ok. 225 g białej, młodej lub włoskiej kapusty, poszatkowanej
  • 50-75 g drobnej zielonej fasolki szparagowej, obranej i przekrojonej na pół
  • 1 litr bulionu warzywnego
  • 100 g drobnego makaronu do zupy
  • 1 łyżka białego wina
  • sól i pieprz
  • wegański permezan do opcjonalnego posypania

W garnku rozgrzać oliwę, dodać por i cukinię. Smażyć przez 5 minut, co jakiś czas mieszając. Dodać kapustę i fasolkę, smażyć kolejne 5 minut. Dodać bulion. Zagotować, zmniejszyć ogień i gotować pod przykryciem 20 minut.

Zupę odkryć, doprowadzić do wrzenia i dodać makaron. Gotować aż makaron będzie ugotowany (ok 10 minut). Dodać wino, doprawić do smaku i odstawić do ostygnięcia na co najmniej 10 minut.

4 porcje.



poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Dawno, dawno temu…a dokładniej ponad rok temu, pisałam o książce „Przemytnicy marchewki, groszku i soczewicy” i przepisie na pizzę. Pizza była pyszna a ja przygotowałam ją z domową „mozzarellą”. Przepis pochodzi z książki „The Ultimate Uncheese Cookbook” (Buffalo Mostarella). Wyszła bardzo ok, ale kiedy zrobiłam ją ponownie, zostałam z foremką pełnej nieapetycznej brei. Nie wiem dlaczego tak się stało. Nie dałam trzeciej szansy.

Przepis w książce na stronie 163 i w internecie w serwisie „Vegetarian Tasmania”.

  • 2 szklanki wody albo niesłodzonego mleka sojowego
  • ½ szklanki płatków drożdżowych
  • ⅓ szklanki płatków owsianych, błyskawicznych
  • ¼ szklanki tahini
  • ¼ szklanki skrobi kukurydzianej albo mąki z maranty albo kuzu
  • 3-4 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżka suszonej cebuli
  • 1 łyżeczka soli

Natłuścić okrągłą foremkę (ja używam silikonowej foremki o średnicy 18 cm do pieczenia ciast).

Wszystkie składniki zmiksować na jednolitą masę w blenderze.

Przelać do małego garnka i gotować kilka minut, ciągle mieszając, aż mieszanina stanie się bardzo gęsta. Przelać do przygotowanej foremki. Chłodzić w lodówce bez przykrycia, Gdy wystygnie przykryć i trzymać przez noc w lodówce.

piątek, 10 sierpnia 2012

Jak już wspominałam wcześniej – dania według przepisów z książki „The Ultimate Uncheese Cookbook” przygotowywałam jesienią 2011 (data wykonania zdjęcia to 21 grudnia). Rzeczywiście mrożony szpinak nie jest specjalnym rarytasem latem ale zimą tego typu dania sprawdzają się idealnie (ale wiem że na zdjęciu nie wygląda to najlepiej). Lepiej przygotować nieco więcej rurek canneloni (mi wyszło 16).

Przepis w książce na stronie 117 (Spanich-Tofu Manicotti) a także na google books.

  • 12-16 rurek canneloni
  • 450 g twardego tofu, rozgniecionego
  • 1 opakowanie mrożonego szpinaku, rozmrożonego i odsączonego
  • ½ szklanki majonezu wegańskiego
  • 1 łyżeczki suszonej cebuli
  • 1 łyżeczka suszonego czosnku
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii
  • 1 łyżeczka suszonego oregano
  • 1 łyżeczka suszonego majeranku
  • 225 g pieczarek, posiekanych
  • sól
  • pieprz
  • płatki suszonej papryki
  • 4 szklanki sosu pomidorowego

Przygotować canneloni zgodnie z instrukcjami na opakowaniu. Odcedzić i odstawić na bok.

W dużej misce wymieszać tofu z majonezem, szpinakiem, suszoną cebulą i czosnkiem i ziołami. Dodać grzyby. Dodać sól, pieprz i płatki papryki do smaku. Nadziać przygotowane wcześniej canneloni.

Spryskać olejem naczynie do zapiekania. Na dno wyłożyć cienką warstwę sosu pomidorowego. Ułożyć canneloni w jednej warstwie, zalać sosem.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180°C 45 do 50 minut. Odstawić na 10 minut przed podaniem.



Zapiekankowe szaleństwoOrganizator: michalina



środa, 08 sierpnia 2012

Kolejny przepis z „The Ultimate Uncheese Cookbook” na kremowy serek do kanapek (Incredible Almond Creme Cheeze, s. 42) – ja wybrałam wersję z dodatkiem ananasa, co uważam za dobry wybór, chociaż przydałoby się znacznie mniej soli i cytryny. Ponieważ przygotowanie serka jest nieco czasochłonne jednak pozostanę przy twarożkach typu „namocz, zmiksuj i zajadaj”.

Podaję za stroną One Stop Recipe Swap.

  • ¼ szklanki obranych migdałów (zblanszowanych)
  • ½ szklanki gorącej wody
  • ½ szklanka zimnej wody
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki skrobi kukurydzianej
  • ½ łyżeczki płatków drożdżowych
  • ½ łyżeczki soli
  • ¼ szklanki kawałków ananasa

Zmielić migdały w robocie kuchennym na mąkę. Dodać ½ szklanki gorącej wody i wymieszać w robocie do uzyskania gęstej pasty. Dodać pozostałą wodę i składniki. Miksować aż do uzyskania gładkiej, kremowej konsystencji.

Mieszaninę przelać do małego garnka, zagotować i ciągle mieszając, zmniejszyć temperaturę, gdy pasta zacznie gęstnieć. Gotować, ciągle mieszając, 1 minutę. Odstawić do wystygnięcia.

Ostudzoną masę dobrze wymieszać mikserem, trzepaczką lub widelcem. Dodać anansa. Przełożyć do szczelnego pojemnika i schłodzić w lodówce. Przed każdym korzystaniem z serka wymieszać go dobrze widelcem.

Oczywiście wpis też jest dostępny na wordpressie.

<a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/pasty-kanapkowe"><img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/301/embed_zQ3ahhEzPqymewqXzwXI9JSIas97fAzz.jpg"></a>

<a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/smaki-naszego-dziecinstwa"><img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/284/embed_hQWpNlcPuQ9uRZ98vJRU9O0Ydr2nTwzz.JPG"></a>

sobota, 04 sierpnia 2012

Być może pogoda nie zachęca do podejmowania prób przygotowania tego typu potraw ale kiedyś też będzie jesień, a ja zdjęcie zrobiłam 16 listopada zeszłego roku, czyli w idealnej porze roku na zupę cebulową. Przepis pochodzi z książki „The Ultimate Uncheese Cookbook” (French Onion Soup Gruyère, s. 78) i jest naprawdę bardzo prosty w przygotowaniu. I smaczny. Tylko sos sojowy naprawdę musi być nisko-sodowy, inaczej nerki nie podołają;). „Gruyère” jest bardzo ok, może lepiej dodać nieco mniej soku z cytryny a więcej soli.

Przepis dostępny jest w serwisie google books.

  • Zupa
    • 1 łyżeczka oliwy z oliwek
    • 2 duże albo 3 średnie cebule, pokrojone w cienkie plasterki lub posiekane
    • 1 ½ łyżeczki posiekanego czosnku
    • ¼ szklanki mąki
    • 4 szklanki bulionu warzywnego lub wody
    • ¼ szklanka niskosodowego sosu sojowego
  • Grzanki z gruyèrem
    • 1 szklanka wody
    • 2 łyżki soku z cytryny
    • 2 łyżki tahini
    • 2 łyżki płatków drożdżowych
    • 2 łyżki mąki
    • 4 łyżeczki skrobi kukurydzianej
    • 1 ½ łyżeczki suszonej cebuli
    • ¼ łyżeczki soli
  • Dodatkowo
    • Kromki pieczywa do przygotowania grzanek
    • Wegański parmezan do posypania

W sporym garnku rozgrzać oliwę, wrzucić cebulę i czosnek. Smażyć 5 minut, dodać mąkę, dobrze wymieszać oraz dodać bulion i sos sojowy. Doprowadzić do wrzenia a następnie zmniejszyć ogień, przykryć i gotować na małym ogniu około 20 minut lub aż cebule będą miękkie.

W tym czasie przygotować „gruyère”.  Wszystkie składniki zmiksować w blenderze, aż do uzyskania całkowicie jednolitej konsystencji. Mieszaninę przelać do małego garnuszka. Gotować na małym ogniu 5 do 8 minut, ciągle mieszając, aż do uzyskania gęstej pasty.

Przygotowane kromki pieczywa posmarować przygotowaną pastą i zapiekać kilka minut pod grillem w piekarniku, aż „gruyère” się przypiecze.

Podawać zupę z grzankami.


Nie mam zbyt wiele czasu na dodawanie nowych wpisów ale zebrałam w ostatnim czasie bardzo dużo materiału, stąd teraz prezentuję zdjęcia z listopada 2011. Ale następna opisywana przeze mnie książka będzie opracowana w czasie tegorocznego (!) lata. Małaymi kroczkami przenoszę się na wordpressa - dzisiejszy wpis można przeczytać też tutaj ale na razie to testy http://wiecejyofu.wordpress.com/2012/08/04/francuska-zupa-cebulowa-z-weganskim-gruyerem/ . Ale w żadnym razie nie zamierzam rezygnować z wegańskiego blogowania :). Dzięki za wsparcie :)

niedziela, 24 czerwca 2012

Tak, tak, ten tytuł to nie pomyłka! Niestety nie oznacza to też, że znalazłam taki produkt w najbliższym sklepie. Po prostu przygotowałam jeden z przepisów z książki „The Ultimate Uncheese CookbookJo Stepaniak, wydanej w 2003 roku przez Book Publishing Company. Książkę można podejrzeć na google books i amazon.com.

Pierwsza edycja tej książki została wydana blisko 20 lat temu pod tytułem „The Uncheese Cookbook”, 10 lat temu została przygotowana reedycja związana ze zmianami redakcyjnymi i tak możemy się teraz cieszyć „The Ultimate Uncheese Cookbook”. W książce znajduje się około 150 przepisów (w tym różnych wariantów) na wegańskie „sery”. Kolejne rozdziały poświęcone są pastom do pieczywa i dipom; sosom; zupom i potrawkom; fondue, daniom głównym w tym makaronom i polencie, zapiekankom, kiszom i sufletom; pizzom i kanapkom; sałatkom i dressingom; serom „twardy” czy też przygotowywanych „w bloku” i deserom. Ogólnie przepisy są przystępnie opisane, dobrze oznaczone, jeżeli chodzi o pojawienie się w nich alergenów, a wszystkie można przygotować w wersji bezglutenowej. Mrożą mnie za to wyliczenia kalorii, autorka wskazuje, że we wszystkich „alternatywnych” wersjach niż nabiałowych, ale jest ich sporo. A jak ze smakiem? Różnie. Ale tak samo ma się sprawa ze „sklepowymi” wegańskimi serami. Ja jestem absolutnie oddana No-Moo marki Vegusto, smakuje jak żółty ser. To nawet przerażające. Ale nie topi się (chociaż nie wiem do końca bo miałam niewiele możliwości eksperymentowania). To straszne! Na szczęście Polska powoli staje się wegańsko-serową krainą i można kupić wegańskie „sery” w sklepach wysyłkowych (np. Evergreen) i niektórych stacjonarnych. Albo przygotować coś z „The Ultimate Uncheese Cookbook” w domu. W większości przypadków nie smakują one dokładnie tak jak „prawdziwe” sery, ale nie znaczy to, że są one niesmaczne. Są inne, ale dla osób niejedzących nabiału niektóre z nich mogą stać się satysfakcjonującymi zamiennikami. No i najważniejsze – nie tylko nie mają cholesterolu, ale, co ważniejsze, przy ich produkcji nie ucierpiało żadne zwierzę, bo powiedzmy szczerze, szczęśliwe krowy są właściwie tylko w reklamach, ja wiem, że ktoś napisze, że był gdzieś w gospodarstwie agroturystycznym albo u wuja z Mazur albo gdzieś indziej i tam są szczęśliwe krowy. Na pewno ma rację, ale to nie z ich mleka produkowane są przemysłowo sery. A teraz pora powrócić do „The Ultimate Uncheese Cookbook” – przygotowałam kilkanaście przepisów i absolutnie zgadzam się z recenzjami z amazon, są wśród nich prawdziwe perły (Chick Cheeze czyli pasta z ciecierzycy, która przygotowuję regularnie, noodles and cottage cheeze czyli delikatny w smaku makaronz tofu, manicotti ze szpinakiem i oczywiście brie) jak i też prawdziwe porażki (port wine uncheese – pasta z fasoli z dodatkiem porto, spicy herb and tomato cheese spread czyli przyprawowy glut ;), ale trzeba spróbować żeby mieć własną opinię.

Do przygotowania „serów” w większości przypadków niezbędne będzie tofu, w tym tofu jedwabiste, tahini, nerkowce i agar oraz robot kuchenny.

Brie

W książce na stronie 166, ja podaję za stroną Epicureanvegan. Przygotowanie nie jest bardzo pracochłonne jednak zabiera nieco czasu. Ale warto, „Ser” jest pyszny, z delikatnym smakiem, doskonale pasującym do grzanek z gruszką czy najzwyklejszej sałaty. Pominęłam dodatek zarodków pszenicy/migdałów, nie celowo, po prostu ich nie miałam.

  • 2 łyżki zarodków pszenicy lub ⅓ szklanki płatków migdałowych
  • 1 ½ szklanki wody
  • 3 łyżki agaru w płatkach lub 1 łyżka agaru w proszku
  • ½ szklanki posiekanych nerkowców
  • ½ szklanka jedwabistego tofu
  • ¼ szklanki płatków drożdżowych
  • ¼ szklanki soku z cytryny (może być nieco mniej)
  • 2 łyżki tahini
  • 1 ½ łyżeczki cebuli w proszku
  • ¼ łyżeczki czosnku w proszku
  • 1 łyżeczka soli
  • ⅛ łyżeczki zmielonych nasion kolendry lub koperku

Natłuścić okrągłą formę,w której ser zostanie przygotowany. Dno naczynia posypać migdałami lub zarodkami.

W małym garnku wymieszać agar z wodą. Zagotować i zmniejszyć ogień i gotować 5-10 minut, często mieszając, aż agar się rozpuści. Gorącą mieszaninę przełożyć do blendera i dodać pozostałe składniki. Miksować aż do uzyskania gładkiej konsystencji.

Masę przelać do formy. Formę przełożyć do lodówki. Gdy zawartość całkowicie wystygnie, przykryć i chłodzić przez kilka godzin. Przechowywać w lodówce do 7 dni.

 Vive la France!


Ze względu na zapowiedzi iż na bloxie będą reklamy rozpoczynam powolną migrację gdzieś indziej. Na razie nie wiem gdzie, wpisy będą tutaj się nadal ukazywały aż mi się uda przeprowadzić ostatecznie :).



piątek, 04 maja 2012

Ostatni przepis z książki „Kuchnia jarska” Wandy i Zbigniewa Piotrowiaków (inż. inż.! nie ma żartów;) z 1957 roku. Dokonałam jednej drastycznej zmiany – zwiększyłam dwukrotnie ilość wszystkich składników w zapiekance, poza makaronem, dorzuciłam puszkę pomidorów a i tak nie miała sosu. No i zamiast boczku wykorzystałam wędzone tofu. Szału nie było za to wyszło mi jakieś 10 porcji najmarniej. Za to surówka – jak w przedszkolu! Niech to będzie taka moja magdalenka i przeniesie mnie do 1986 roku. Albo lepiej nie! Niech będzie tak jak jest!

Przepis na zapiekankę na stronie 111, na surówkę na stronie 182.

Makaron zapiekany z jarzynami

  • 400 g makaronu
  • 120 g wędzonego tofu, pokrojonego w kostkę
  • 160 g cebuli, drobno pokrojonej
  • 200 g marchewki, pokrojonej w drobną kostkę
  • 100 g pietruszki, pokrojonej w drobną kostkę
  • 1 łyżeczka oleju roślinnego
  • 160 g przecieru pomidorowego
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • 4 łyżki bulionu warzywnego
  • sól
  • pieprz
  • majeranek

Ugotować makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Do gotowania dodać pokrojoną marchewkę i pietruszkę. Odcedzić.

Na patelni rozgrzać tłuszcz, dodać cebulę i smażyć 5 minut, co jakiś czas mieszając. Dodać tofu i majeranek, dobrze wymieszać. Smażyć kolejne 3 do 5 minut. Dodać makaron z warzywami i całość wymieszać. Przełożyć do formy do zapiekania.

Wymieszać w misce koncentrat pomidorowy z pomidorami z puszki bulionem, dodać przyprawy. Polać zapiekankę.

Piec 30 minut w 180°C.

Surówka z marchwi z chrzanem

  • 500 g marchwi
  • 50 g korzenia chrzanu albo 3 łyżki chrzanu ze słoiczka
  • 50 g jabłek
  • 100 g śmietany (SojaSun u mnie)
  • sól
  • cukier

Warzywa zetrzeć na tarce. Chrzan rozmieszać ze śmietaną, dodać sól i cukier. Polać marchewkę.

czwartek, 03 maja 2012

Nigdy wcześniej nie jadłam tapioki, nie licząc tej, która jest używana jako stabilizator w żywności produkowanej przemysłowo. Nie miałam pojęcia, że się zakocham. Zrobiłam tę zupę trzy razy pod rząd, idealna na ciepłe śniadanie (chociaż może pogoda na to nie wskazuje ;). Wypróbowałam perełki z tapioki w średnim i dużym rozmiarze, te drugi są piękne ale jednak zdecydowanie łatwiej gotuje się mniejsze. Ale tak czy inaczej jest to zupa mleczna o wyjątkowo kremowej konsystencji.

Przepis pochodzi z książki „Kuchnia jarska” W. i Z. Piotrowiaków.

  • 100 g tapioki w perełkach
  • ½ l wody
  • 1 l mleka roślinnego
  • sól
  • cukier

Tapiokę wymieszać z zimną wodą w garnku, doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć ogień i gotować, często mieszając, aż tapioka stanie się przezroczysta.

W drugim garnku zagotować mleko, dodać do tapioki, dobrze wymieszać. Dodać cukier i sól.



niedziela, 22 kwietnia 2012

Nie ma co ukrywać, nie cierpię na nadmiar wolnego czasu. Wręcz przeciwnie! Cierpię na permanentny brak i duży stres. Niezdrowo. Ale ciągle gotuję, fotografuję, wybieram przepisy z kolejnych książek weg(etari)ańskich (ale zawsze w wersji wegańskiej!) i staram się ten czas jednak jakoś uporządkować. Co mi się na pewno kiedyś uda. Jeżeli znacie jakieś strony z inspirującymi materiałami to czekam w komentarzach na adresy :). A tymczasem wracamy do 1957 roku i książki "Kuchnia jarska" W i Z. Piotrowiaków. Nie ma nic lepszego na tradycyjny obiad niż kotlet i buraczki. Dla mnie to obiad jak w przedszkolu, dla innych „jak u mamy” a jeszcze innych to klasyki baru mlecznego. Nie ma znaczenia. Ważne że smaczne i bardzo polskie.

Kotlety z fasoli

Darowałam sobie obtaczanie kotletów w bułce tartej, bo raczej staram się smażyć beztłuszczowo a wtedy jednak nie ma szans na pyszną panierkę. No i pozbyłam się jajek zastępując je wymieszaną skrobią ziemniaczaną z wodą (2 łyżki w 4 łyżkach). Kotlety się nie rozpadały. Proponuję przygotowanie z połowy proporcji. Zgodnie z sugestią autorów przygotowałam do nich sos korniszonowy.

  • 400 g białej fasoli, suchej
  • woda do gotowania fasoli
  • 100 g cebuli, drobno posiekanej
  • 1 łyżeczka oleju
  • 100 g tartej bułki
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 4 łyżki wody
  • sól
  • pieprz
  • 1 łyżka majeranku
  • olej do smażenia

Fasolę namoczyć na noc i ugotować. Odsączyć, ostudzić. Zmielić w maszynce albo w robocie kuchennym.

Cebulę usmażyć na oleju aż stanie się złotobrązowa, dodać pieprz, sól i majeranek. Dobrze wymieszać i smażyć 1 minutę.

Do zmielonej fasoli dodać cebulę z przyprawami, bułkę tartą i skrobię ziemniaczaną rozpuszczoną w wodzie. Wszystko dobrze wymieszać i wyrobić kotlety.

Kotlety smażyć na oleju z obu stron aż staną się złote.

Sos korniszonowy

Zamieniłam śmietanę na roślinną i zmniejszyłam ilość tłuszczu.

  • 100 g korniszonów, drobno posziekanych
  • 125 ml bulionu warzywnego
  • 30 g mąki
  • 1 łyżka oleju
  • sól
  • cukier
  • 100 g śmietany roślinnej (ja użyłam SojaSun)

Zrobić jasną zasmażkę z mąki i oleju, rozmieszać z bulionem. Doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć temperaturę, dodać korniszony, sól, cukier i śmietanę, dobrze wymieszać. Chwilę gotować, aż do podgrzania śmietany.

Buraki z jabłkami

  • 600 g buraków, ugotowanych lub upieczonych, startych na tarce
  • 200 g jabłek, startych na tarce
  • 20 g mąki
  • 1 łyżeczka oleju
  • sól
  • cukier
  • ocet (ja użyłam jabłkowego)

Przygotować na dużej patelni jasną zasmażkę, dodać buraki i zagotować. Dodać jabłka, wymieszać i całość podgrzać. Dodać sól, cukier i ocet.

 



Klopsiki i pulpety

Burak w roli głównej



1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35