| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
01. Veg Cooking ;)
02. Cooking (blogi)
03. Cooking
04. Różne Wege
05. Czytam :)
06. Zlinkowali mnie :)
07. Oszczędzaj!
08. OkołoNaukowe
09. Warszawa
10. Moje
Tagi




Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie

Creative Commons License

Ten utwór (w tym zdjęcia!)
jest dostępny na licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.5 Polska
.


POLUB więcejyofu! na fejsie!


więcej yofu!

Wypromuj również swoją stronę



www.flickr.com
This is a Flickr badge showing photos in a set called cooking- 2008 winter . Make your own badge here.
www.flickr.com
This is a Flickr badge showing items in a set called vegan food. Make your own badge here.



Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
statystyka

design

Kuchnia wegańska - przepisy, zdjęcia i inne vegan
Kategorie: Wszystkie | Inne | Obiad | Okazje | Osobiste | Przekąski | Różne | Słodkie | VeganMoFo | W terenie | Śniadanie
RSS
poniedziałek, 24 grudnia 2012

Jak co roku życzę Wszystkim wszystkiego dobrego i najlepszego z okazji Świąt i w nadchodzącym 2013!

 

Tagi: święta
08:55, spaceage , Okazje
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 17 grudnia 2012

Przy takiej nazwie dania, nietrudno domyślić się, z jakich składa się składników. Plusem tej kanapki jest to, że jest podawana na ciepło. Więc nie pozostaje nic innego, niż przygotowanie jej na drugie śniadanie, kiedy za oknem pada śnieg z deszczem, albo jeszcze coś gorszego.

To już ostatni przepis z książki The Moosewood Cookbook, w książce na stronie 120 (Grilled Pepper, Onion, Chinese Mustard and Tofu Sandwich), ja podaję za stroną DinnerTool, a dokumentacja fotograficzna, jak przygotowuje się taką kanapkę, jest dostępna na blogu A Happy Taste. Nikogo nie zaskoczę, stawiając pytanie (jak w przypadku większości potraw przygotowanych wg tych przepisów) - smaczne, ale dlaczego takie suche? ;)

  • nieco oleju/oliwy do smażenia
  • 1 czerwona cebula, pokrojona w cienkie półplasterki
  • 1 mała papryka, pokrojona w cienkie paseczki
  • sól i pieprz
  • 8 kromek pieczywa pełnoziarnistego
  • opakowanie twardego tofu w kostce (ok 200 g), pokrojone w plastry
  • chińska musztarda
    • 2 łyżki musztardy Dijon
    • 2 łyżeczki chińskiego oleju sezamowego
    • 1 łyżeczka octu jabłkowego
    • 1 łyżeczka syropu z agawy
    • opcjonalnie:  świeża, posiekana kolendra

Rozgrzać olej na patelni, smażyć cebulę i paprykę, posypać niewielką ilością soli i pieprzu i smażyć około 10 minut na małym ogniu, aż warzywa będą miękkie.

Lekko stostować chleb, posmarować kromki musztardą. Na 4 kromkach rozłożyć warzywa i tofu, przykryć pozostałymi 4 kromkami.

Grillować, na lekko natłuszczonej patelni, aż pieczywo stanie się chrupiące.

I ostatni kawałek z 1977 roku.



niedziela, 09 grudnia 2012

Prosty przepis na chlebek, idealny na śniadanie. Przepis z The Moosewood Cookbook (strona 194, Apricot-Almond Bread), ja podaję za stroną CNN (to pewne zaskoczenie).

Zamieniłam:

2 łyżki masła → 1 ½ łyżki oleju roślinnego

½  szklanki miodu → ½ szklanki syropu klonowego (luksus)

1 jajko → 2 łyżki skrobi kukurydzianej rozmieszane w 2 łyżkach wody

  • 1 ½ szklanki pokrojonych w cienkie paski suszonych moreli
  • 1 ½ szklanki wody
  • 2 ½ szklanki mąki
  • 1 łyżeczka sody
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka soli
  • ½ szklanki syropu klonowego
  • 2 łyżki skrobi kukurydzianej
  • 2 łyżki wody
  • 1 ½ łyżki oleju
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • 1 łyżeczka skórki pomarańczowej
  • 1 szklanka drobno posiekanych migdałów
  • olej w spray do natłuszczenia formy

Morele zalać wodą w malutkim garnuszku, doprowadzić do wrzenia, przykryć i gotować na małym ogniu 10 minut. Przełożyć do dużej miski i odstawić do ostygnięcia na 15 minut.

Wymieszać wszystkie suche składniki, poza migdałami.

Wymieszać skrobię ziemniaczaną z 2 łyżkami wody, dodać do moreli. Dodać olej, syrop klonowy i esencję waniliową, dobrze wymieszać.

Dodać suche składniki, skórkę pomarańczową i migdały, delikatnie wymieszać.

Przełożyć do natłuszczonej formy.

Piec w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 90 minut, lub aż nóż lub patyczek po wyciągnięciu z ciasta będzie suchy. Po wyjęciu z piekarnika pozostawić na 10 minut w formie, następnie opukać ze wszystkich stron foremkę i wyjąć ciasto. Pozostawić na 15 minut do ostygnięcia.

Muzycznie nadal 1977.



piątek, 07 grudnia 2012

Nie wiem, kim jest Satyamma, ani czy w jakimkolwiek zakątku świata jada się takie curry. Ten przepis pochodzi z The Moosewood Cookbook i dzięki wykorzystaniu takich warzyw jak ziemniaki, marchewka, cebula i kalafior jest idealny na zimową porę. Jest łatwy w przygotowaniu, ale składniki pasty trzeba naprawdę dobrze zmielić (to może być pewnym zaskoczeniem – zmielić na pastę ;), inaczej odczucie jedzenia ziaren piasku gwarantowane. Tak jak w przypadku chilli z jabłkami, dla mnie danie było nieco za suche. Zgodnie z sugestiami Molie Katzen zjadłam z ryżem, jogurtem (jogurt naturalny Joya) i cząstkami pomarańczy.  Zmniejszyłam ilość oleju jak i ostrości, zamiast chilli dałam paprykę.

Przepis podaję za stroną The Cooked Moose, w książce na stronie 173 (Satyamma's Famous Cauliflower Curry).

  • 2 małe ziemniaki, pokrojone w małą kostkę
  • 1 łyżeczka oleju z orzeszków ziemnych
  • 1 ½ szklanki posiekanej cebuli
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 duży kalafior, pokrojony w kostkę około 2,5 cm
  • 1 średniej wielkości marchewka, pokrojona w cienkie plasterki
  • 1 szklanka ugotowanej ciecierzycy
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • Pasta
    • ½ szklanki wiórek kokosowych
    • 1 łyżka ziaren gorczycy
    • 3 ząbki czosnku, obrane, posiekane
    • 1 ½ łyżki posiekanego świeżego imbiru
    • ½ szklanki prażonych orzeszków ziemnych
    • 1 łyżeczka kurkumy
    • ¼ łyżeczki cayenne (albo papryki)
    • ½ szklanki wody, lub więcej
  • Dodatki do podania
    • ryż
    • raita
    • cząstki pomarańczy lub cytryny
    • prażone orzechy lub wiórki kokosowe
    • rodzynki
    • plasterki ogórka lub pomidora
    • paski papryk, w różnych kolorach

Ugotować ziemniaki, odcedzić, pozostawić do ostygnięcia.

Przygotować pastę – w robocie kuchennym zmielić wszystkie składniki na gładką pastę.

W garnku rozgrzać olej, dodać cebulę i sól, smażyć na średnim ogniu około 5 minut. Dodać kalafiora i marchew, dobrze wymieszać. Przykryć i gotować 10 minut. Dodać pastę i dobrze wymieszać. Gotować pod przykryciem, na małym ogniu, aż kalafior zrobi się miękki. Co jakiś czas mieszać i dodać wodę, jeżeli będzie to potrzebne. Dodać ziemniaki, ciecierzycę i sok z cytryny, gotować jeszcze kilka minut. Doprawić solą.

Podawać z ryżem i wybranymi dodatkami.

6 – 8 porcji

I jako bonus kolejne utwory z 1977 roku.



czwartek, 06 grudnia 2012

Kolejny przepis z „The Moosewood Cookbook”, tym razem zupa, a dokładnie krem z pieczarek. O ile chilli z jabłkami było nieco suche, choć bardzo smaczne, to do tego kremu nie mam żadnych zastrzeżeń. Moja jedyna uwaga to taka, że należy całość bardzo dobrze zmiksować.

Moje zmiany

1 ½ łyżki masła lub margaryny → 1 łyżeczka oliwy

1 szklanka mleka → 1 szklanka mleka sojowego (niesłodzonego!!!)

sherry → białe wino (w M&S jest wegańskie)

Przepis podaję za tą stroną, w książce na stronie 19 (Mushroom Bisque).

  • 2 średnie ziemniaki, pokrojone w dużą kostkę
  • 1 ½ szklanki wody
  • 1 łyżeczka oliwy
  • 2 szklanki posiekanej cebuli
  • 1 gałązka selera naciowego, posiekana
  • 0,70 kg pieczarek, obranych i pokrojonych w duże kawałki
  • 1 ½ łyżeczki soli
  • 2 małe ząbki czosnku, posiekane
  • ¼ łyżeczki suszonego tymianku
  • 3 łyżki białego wina
  • 2 łyżeczki sosu sojowego
  • pieprz
  • 1 szklanka mleka, niesłodzonego
  • grzanki
  • szczypiorek do dekoracji, posiekany

W wodzie ugotować ziemniaki (nie odcedzać!)

W między czasie na patelni rozgrzać oliwę i smażyć cebulę i seler przez 5 minut. Dodać grzyby, czosnek, tymianek i sól, przykryć i gotować 10 minut.  Wyłączyć kuchenkę, dodać sos sojowy i wino.

Do garnka z ugotowanymi ziemniakami i wodą z ich gotowania dodać składniki z patelni. Dodać mleko i wszystko dobrze zmiksować.

Całość podgrzać, uważając żeby się nie przypaliła.

Podawać z grzankami i szczypiorkiem.

4 porcje



I nadal z płyty z 1977 roku nagranie koncertowe z 1977 roku.



wtorek, 04 grudnia 2012

Chyba jeszcze nie pisałam o książce, która jest opisana w Wikipedii (a może pisałam, ale nie sprawdzałam? tak czy inaczej to dla mnie pierwszy raz;), dodatkowo w tym roku mija 35 rocznica pierwszego wydania książki. Robi wrażenie. Mowa o The Moosewood Cookbook Molie Katzen. Dawno, dawno temu, w 1977 roku, Molie Katzen była członknią kolektywu (co od razu wskazuje jakieś post-hippisowskie konotacje) prowadzącego restaurację, może nie ściśle wegetariańską, bo były serwowane w niej ryby, ale z pewnością nawiązującej w swojej filozofii do jedzenia lokalnie, przy wykorzystaniu najwyższej jakości składników a jednocześnie do korzystania z kulinarnego dziedzictwa z każdego zakątku świata, i oczywiście używania dużej ilości warzyw. Restauracja zresztą została uznana za jedną z najbardziej wpływowych restauracji XX wieku przez magazyn Appetit. Przepisy w latach ‘70tych robiły takie wrażenie, iż kolejni klienci prosili Molie Katzen o przekazanie ich, tak powstały zeszyty z przepisami, skąd już krótka droga wiodła do wydania książki, w której zachowano charakter tych ręcznie przygotowywanych notatek (tak, tak, cała książka napisana jest ręcznie!). Książką do tej pory miała kilka(naście) wydań, każde kolejne było edytowane, część przepisów1) z oryginalnego zniknęła, część zmieniła się nie do poznania a część pozostała w niezmienionej formie. Ja korzystałam z wydania z okazji 15-lecia publikacji, wydanego w 1992 roku (Ten Speed Press).

Książka zachwyca ilustracjami i liternictwem, bark jednak w niej zdjęć. Książka jest wegetariańska, wiele przepisów łatwo zweganizować, ale wydaje mi się, że w ilości śmietany/jajek/tłuszczu nie przystaje do dzisiejszych przyzwyczajeń. Mimo wszystko warto się z nią zapoznać, gdyż wielu autorów się do tej książki odwołuje i to jedna z podstawowych pozycji promujących kuchnię wegetariańską w USA, wartość historyczna jest więc nie do przecenienia.

Warto poszperać w internecie (chyba wszystkie przepisy są opublikowane na blogach ;) jak i zajrzeć na stronę autorki, gdzie znajduje się wiele przepisów z jej innych publikacji.

Pikantna i kwaskowa pieczona fasola

Podaję za serwisem TasteBook, w książce na stronie 134 (przynajmniej w edycji z 1992 roku) (Tart and Tangy Baked Beans).

Zamiast fasoli pinto użyłam czerwonej a zamiast świeżych pomidorów (jest grudzień) tych z puszki, pominęłam ser. Było smaczne, ale trochę suche. Zajadłam z pieczonymi ziemniakami, awokado i majonezem sojowym (relax, on się składa z 1 szklanki makaronu, 1 szklanki mleka sojowego i tylko 2 łyżek oleju, więc nie było nadmiernego otłuszczania się ;), ale zmniejszyłam ilość oliwy do 1 łyżeczki w przepisie (z 2 łyżek).

  • 3 szklanki suchej fasoli, namoczonej dzień wcześniej
  • 4 szklanki posiekanej białej cebuli
  • 1 łyżeczka oliwy
  • 1 ½ - 2 łyżeczki soli
  • 1 łyżka chilli w proszku (oczywiście ja dałam paprykę słodką i ⅛ łyżeczki ancho, bo nie lubię ostrych dań)
  • 2 łyżeczki kminu
  • 1 ½ łyżeczki musztardy w proszku
  • 6-8 ząbków czosnku, posiekanych
  • 6 łyżek białego, wytrawnego wina
  • 3-4 łyżeczki melasy
  • pieprz
  • płatki suszonej papryki
  • 3 kwaskowate jabłka, pokrojone w średnie kawałki
  • 1 puszka pomidorów (całych)

Namoczoną fasolę ugotować I odcedzić.

Na patelni rozgrzać oliwę, smażyć cebulę, dodać sól, kmin, paprykę w proszku, musztardę i smażyć na średnim ogniu 8-10 minut. Dodać czosnek i smażyć kolejne 5 minut, Dodać fasolę, wino, melasę, pieprz, paprykę w płatkach, jabłka i pomidory, dobrze wymieszać.

Przełożyć do naczynia do zapiekania, przykryć dokładnie folią i piec około1 godziny w 180°C.

Z okazji 35 rocznicy wydania książki będzie piosenka z 1977 roku i też trochę żeby jednak zniwelować hippie atmosferę (przyznaję że coś czego nie lubię) ale też po amerykańsku chociaż po europejsku (jak się nie otworzy to zawsze sobie można kliknąć i potracić trochę czasu).

niedziela, 23 września 2012

Ostatni przepis Nigelli Lawson z książki „Kuchnia – proste do przygotowania i bardzo bułkowate (dokładnie tak jak muffinki powinny być, bo to nie żaden cupcake ani babeczka tylko bułka na śniadanie). W książce przepis na stronie 140, dostępny także na stronie Nigelli Lawson. Przepis jest bezmleczny, ale zawiera 2 jajka, zamieniłam je na 4 łyżeczki naturalnego jogurtu sojowego (1 jajko) i 2 łyżki skrobi kukurydzianej (nie mąki! może być mąka ziemniaczana) rozmieszanej z 2 łyżkami wody (2 jajko).

  • 3 duże dojrzałe banany
  • 125 ml oleju roślinnego
  • 4 łyżki jogurtu sojowego
  • 2 łyżki skrobi kukurydzianej albo mąki ziemniaczanej
  • 2 łyżki wody
  • 100 g jasnego cukru trzcinowego
  • 225 g mąki typ 550
  • 3 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka sody

W dużej misce rozgnieść banany na papkę, dodać olej, jogurt, skrobię rozmieszaną z wodą i cukier. Całość zmiksować. Dodać mąkę, kakao i sodę. Całość zmiksować i przełożyć do foremek na muffiny,

Piec 15-20 minut w piekarniku rozgrzanym do 200°C.

12 muffinek



sobota, 22 września 2012

Meksykańska lazania? Znowu Nigella Lawson? W wegańskiej wersji? Szaleństwo! Ale jest w tym metoda. Kolejny przepis z książki Nigelli Lawson „Kuchnia. Jedyna wegańska zmiana to użycie serka z nerkowców, wymieszanego ze śmietaną soją, zamiast sera koziego. Wegetariańskie tortille można dostać w Marks&Spencer na przykład albo zrobić samemu.

Przepis w książce na stronie 107 albo na stronie autorki.

  • 1 paczka (8 sztuk) miękkich tortilli
  • Sos
    • 1 łyżeczka oliwy
    • 1 ząbek czosnku, posiekany
    • 1 cebula, obrana i pokrojona w kostkę
    • 1 czerwona papryka, bez pestek, drobno pokrojona
    • 2 papryczki, posiekane z pestkami, jeżeli ktoś lubi ostre jedzenie, ja dałam ⅛ łyżeczkę płatków paprykowych, bo nie lubię ostrego jedzenia
    • 2 puszki siekanych pomidorów (po 400 ml)
    • 400 ml wody
    • 1 łyżka keczupu
    • 2 łyżki łodyg kolendry, posiekanych
    • sól
  • Nadzienie
    • 2 puszki fasoli po 400 g, odcedzonej i wypłukanej (albo 3-4 szklanki ugotowanej)
    • 2 puszki kukurydzy (250 g) albo 1 duża puszka
    • 1 porcja serka z nerkowców
    • 1 śmietanka sojowa
  • Salsa
    • 2 awokado
    • 1 dymka, pokrojona w cienkie plasterki
    • 3 łyżki marnowanego jalapeño ze słoika, posiekane
    • 1 łyżka soku z limonki
    • 4 łyżki posiekanej natki kolendry
    • sól

Przygotować sos: na patelni rozgrzać oliwę, dodać czosnek i smażyć 30 sekund, dodać cebulę i papryki. Smażyć 5 minut, posolić i dusić 15 minut, dodać łodyżki kolendry, dobrze wymieszać. Dodać pomidory, wodę i keczup. Dobrze wymieszać i gotować 10 minut.

Ser z nerkowców wymieszać na gładką masę ze śmietanką.

W misce wymieszać kukurydzę z fasolą.

Na dno naczynia do zapiekania (najlepiej okrągłego i o średnicy dopasowanej do średnicy tortilli) przełożyć ¼ sosu i dokładnie rozprowadzić po dnie. Rozłożyć 2 tortille, tak by przykryły dno. Ułożyć ⅓ fasoli i kukurydzy, ¼ mieszaniny serka z nerkowców i znowu ¼ sosu. Przykryć kolejnymi dwoma tortillami. Ponowić 2 razy aż wyłożymy ostatnie tortille – wyłożyć na nie ostatnią porcję sosu i sera.

Piec w piekarniku rozgrzanym do 200° C przez 10 minut. Po wyjęciu z piekarnika odstawić na 10-15 minut.

W czasie pieczenia przygotować salsę – wymieszać wszystkie składniki razem.

8 porcji




A już 6 października Veggie Parade w Krakowie!

piątek, 07 września 2012

Pod tą dziwaczną nazwą kryje się zweganizowany „Zbawienny kurczak mojej mamy” Nigelli Lawson – tylko, że ja nie przygotowałam kurczaka a przepis na pewno nie jest mojej Mamy. Od przepisu bardzo daleko nie odeszłam, jednak zastosowanie kotletów sojowych aka „tekturek” bardzo ułatwiło i przyspieszyło sprawę (kolejny plus bezmięsności;). Przepis jest idealny na tę porę roku – za oknem jesień już (niestety!) i zimno za to włoszczyzna już jest naprawdę duża (to nie marcheweczki wielkości fasolki szparagowej) za to ciągle „młoda” i można zgadywać, że jeszcze 2 dni temu sobie spokojnie siedziała w ziemi a nie przez pół roku w magazynie czy w piwnicy. Generalnie jedząc warzywa z bulionem i brązowym ryżem miałam wrażenie, że jem coś naprawdę zdrowego. Przyjemne uczucie (chociaż nie wiem czy uzasadnione jakimikolwiek realnymi przesłankami).

Przepis dostępny na stronie Nigelli Lawson albo w książce „Kuchnia, przepisy z serca domu”. Poniżej moja uproszczona i wegańska wersja.

  • 1 łyka oliwy
  • 1 ząbek czosnku, zmiażdżony
  • 3 pory oczyszczone i pokrojone na większe kawałki
  • 3 marchewki, obrane i pokrojone na większe kawałki
  • 2 łodygi selera naciowego, pokrojone na grubsze plasterki
  • 100 ml białego wina
  • 2 litry zimnej wody (bulion warzywny w proszku też będzie ok)
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziela angielskie
  • 1 łyżeczka soli
  • czerwony pieprz w ziarnach
  • kilka łodyżek natki
  • 2 opakowania kotletów sojowych (ja użyłam 2 opakowania po 100 g kotletów a la schabowe Orico)
  • natka pietruszki, posiekana
  • koperek, posiekany
  • musztarda
  • brązowy ryż

Rozgrzać oliwę w garnku, dodać ząbek czosnku i smażyć 1 minutę, co jakiś czas mieszając. Dodać marchewkę, pora i selera, smażyć około 5 minut. Dodać wino, dobrze wymieszać o igotować około 2 minut, aż nieco odparuje. Dodać wodę, liście laurowe, ziele angielskie, sól i pieprz w ziarnach, kilka łodyżek natki i ewentualnie bulion w proszku. Doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć moc palnika i przykryć. Gotować 45 minut.

W tym czasie ugotować brązowy ryż zgodnie z przepisem na opakowaniu. Odstawić.

Do zupy dodać kotlety sojowe i gotować około 10 minut.

Na głębokie talerze wyłożyć porcję ryżu, ugotowane warzywa i kotlety. Zalać niewielką ilością bulionu. Posypać natką i koperkiem, dodać musztardy.

8 porcji



wtorek, 04 września 2012

Jestem na zwolnieniu i chora, dobrze że mogę nadawać z pod koca, i dlatego nie będzie wpisu z przepisem  tylko 7 faktów na mój temat dzięki autorce bloga Kulinarne ekscesy i zabawie Versatile Blogger. A swoją drogą, infekcja galopuje, od dzisiaj mój Mąż też jest na zwolnieniu, do końca tygodnia pewnie cały blok na zdrowiu podupadnie.

 

  1. Moją ulubioną książką jest "Moby Dick", gdybym miała syna to nazwałabym go Izmael (nie martwcie się, drugi w kolejce jest Dżebedajach, aczkolwiek pisownia mogłaby być pewnym problemem). No i pewnie byłby marynarzem albo pracował na Alasce albo w Olkahomie (to później wyjaśnię).
  2. Lubię klimat kontynentalny. Lubię jak w zimie jest -40 a latem +40 i tak sucho że można tylko dostać krwotoku z nosa, nie lubię klimatu morskiego ale te kilka miesięcy spędzone na mitycznym morzu były jednymi z ciekawczyszch w moim życiu i nadal lubię jeździć nad ocean. Ale Mongolia Wewnętrzna też jest ok, chyba?
  3. Nie pokonałam jeszcze 60 równoleżnika. Było blisko. Tak jakby. Jakby coś - mieszkanie na ulicy A. Błoka w Petersburgu w 1999 roku - niezapomniane przeżycie.
  4. Nie mam ulubionego filmu. Ale odkąd oglądałam pierwszy raz, jako serial, a ja miałąm 15 albo 16 lat, Das Boot, uważam aktora grającego kapitana (bez Freuda proszę) za bardzo atrakcyjnego. Ale czy to ok? Czy może się podobać nazista? (Jakby coś to jako remedium można zastosować "Angielskiego pacjenta" - nie widziałam całego filmu ale ten sam aktor 150 lat starszy kreuje Niemca zbierającego kciuki, brrr). Czyli nie może.
  5. Dla równowagi - Russel Crowe jako spasły hokeista z Alaski jest ok. Ale ogólnie można wypatrzeć kilka punktów zbieżnych z poprzednim punktem.
  6. To prowadzi mnie do smutnej historii Christophera McCandlessa - tym bardziej że im jestem starsza tym chętniej wyskoczyłabym do dziczy a Walden i w ogóle prace HD Thoreau stają się kluczowe, aczkolwiek poza strefą możliwości relazacji raczej.
  7. Za tydzień mamy 1szą rocznicę ślubu. Za 2 tygodnie mam 30 urodziny. Mam wielkie szczęście że spotkałam swojego schuldnego Męża ♥. I to właściwie powinien być punkt pierwszy.

A teraz przewracam oczami i zerkam nerowowo bo wszyscy wezmą mnie za lekko niezrównoważoną osobę. ale trudno oczekiwać czegoś innego po kimś kto za najlepszy wieczó ostatniego roku uważa ten z oglądaniem filmików o pazurnicach na youtubie ;).

Tagi: osobiste
16:43, spaceage , Osobiste
Link Komentarze (3) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35