| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
01. Veg Cooking ;)
02. Cooking (blogi)
03. Cooking
04. Różne Wege
05. Czytam :)
06. Zlinkowali mnie :)
07. Oszczędzaj!
08. OkołoNaukowe
09. Warszawa
10. Moje
Tagi




Creative Commons License

Ten utwór (w tym zdjęcia!)
jest dostępny na licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.5 Polska
.


POLUB więcejyofu! na fejsie!


więcej yofu!

Wypromuj również swoją stronę



www.flickr.com
This is a Flickr badge showing photos in a set called cooking- 2008 winter . Make your own badge here.
www.flickr.com
This is a Flickr badge showing items in a set called vegan food. Make your own badge here.



Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi
statystyka

design

Kuchnia wegańska - przepisy, zdjęcia i inne vegan
Kategorie: Wszystkie | Inne | Obiad | Okazje | Osobiste | Przekąski | Różne | Słodkie | VeganMoFo | W terenie | Śniadanie
RSS
niedziela, 01 stycznia 2012

2012 rozpoczynam z kosmicznymi naleśnikami. O nie! Nazwy nie wymyśliłam sama, pochodzi (jak i przepis na naleśniki) z książki The 30-Minute Vegan: Over 175 Quick, Delicious, and Healthy Recipes for Everyday CookingMarka Reinfelda i Jennifer Murray, o której pisałam już w grudniu. Oczywiście z każdym wykonanym przepisem wzrastały we mnie wątpliwości czy można te wszystkie przepisy przygotować w 30 minut. Mogę odpowiedzieć że niektóre można (na przykład kitchari z komosy), te naleśniki już może niekoniecznie, ale są bardzo smaczne. Autorzy podali do wyboru dwa nadzienia – jedno słodkie, drugie pikantne. Oba bardzo smaczne. Zdecydowałam się przygotować podwójną porcję naleśników za jednym razem i oba rodzaje nadzienia. Słodkie idealnie sprawdzają się na śniadanie, z grzybami są pysznym daniem obiadowym ale farszu starcza chyba na 4 naleśniki.

Kosmiczne naleśniki

Ciasto naleśnikowe według tego przepisu przygotowywałam dwukrotnie. Za pierwszym razem wyszło idealnie, za drugim nie udało mi się usmażyć ani jednego naleśnika a ciasto miało strukturę galaretowatej meduzy. Zakładam że nie pomyliłam żadnych proporcji a jest to efekt zmiennej natury mąki z tapioki. Także zalecam spory dystans i/lub kilka prób przygotowań. Plusem jest fakt że do przygotowania nie używa się mleka roślinnego, więc praktycznie w każdym momencie można je przygotować bez wcześniejszych zakupów.

Przepis w książce na stronie 58 (Cosmic Crepes), można też podejrzeć go w portalu Scribd, ale jak już wspominałam nie wiem czy książka została tam zamieszczona legalnie.

  • 1 ½ szklanki mąki (typ 550)
  • ½ łyżeczki soli
  • 2 łyżki mąki z tapioki albo mąki z maranty (arrowroot)
  • 2 ½ szklanki wody
  • 1 łyżka oleju z krokosza albo roślinnego
  • olej w sprayu albo olej do smażenia

Przesiać mąkę, mąkę z tapioki i sól do dużej miski. Dobrze wymieszać i dodać wodę i olej. Wymieszać wszystko aż do uzyskania jednolitego ciasta.

Rozgrzać patelnię do naleśników. Smażyć naleśniki 3 minuty lub aż gdy pojawią się na całej powierzchni naleśnika bąbelki. Przewrócić i smażyć 1 minutę.

Nadzienie pieczarkowo-szpinakowe

Przepis zamieszczony na stronie 60 (Mushroom-Spinach Crepe Filling) dostępne jest także na stronie księgarni internetowej Amazon, w podglądzie książki „30-Minute Vegan”. Zmniejszyłam, jak zawsze, ilość oliwy używanej do przygotowania nadzienia.

  • 1 łyżeczka oliwy
  • 350 g pieczarek, pokrojonych w cienkie plasterki
  • 2 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • 1 łyżeczka sosu sojowego
  • ¼ soli
  • 1 szklanka świeżych liści szpinaku, pokrojonych w cienkie plasterki
  • ½ szklanki liści bazylii, pokrojonych w cienkie plasterki

Na rozgrzanej patelni smażyć na oliwie grzyby z czosnkiem, sosem sojowym i solą. Smażyć przez 5 minut lub aż grzyby będą miękkie.

Przełożyć nadzienie do miski, dodać szpinak i bazylię, całość dobrze wymieszać.

Nadzienie truskawkowo-rabarbarowe

Przepis zamieszczony na stronie 61 (Strawberyy-Rhubarb Crepe Filling) dostępne jest także na stronie księgarni internetowej Amazon, w podglądzie książki „30-Minute Vegan”. Szczerze mówiąc nie wiem gdzie można kupić mrożony rabarbar, ja swoje naleśniki robiłam latem kiedy świeży był łatwo dostępny. Podgotowałam z dodatkiem 2 łyżek wody trochę więcej niż 1 szklankę pokrojonego w plasterki rabarbaru.

  • 1 szklanka mrożonych truskawek, rozmrożonych
  • 1 szklanka mrożonego rabarbaru, rozmrożonego
  • ¼ szklanki syropu z agawy
  • szczypta soli
  • 4 szklanki banana, pokrojonego w półplasterki

Zmiksować truskawki z rabarbarem, syropem z agawy i solą.

Naleśnika nadziać bananem i polać sosem.



Zanim powrócę do regularnych wpisów najpierw muszę podziękować wszystkim za wspaniały 2011 rok. Otrzymałam bardzo wiele od tak wielu osób że zabrakłoby mi prawdopodobnie dnia żeby wszystkich wymienić. Bardzo dziękuję. Komuś bardziej ale ta osoba o tym chyba wie najlepiej ;).



 

Tagi: oso
14:37, spaceage , Osobiste
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 grudnia 2011
niedziela, 18 grudnia 2011

Wczoraj uczestniczyłam w „Vegilii” w warszawskim Vege Mieście. Jedzenie było świąteczne i pyszne a gości było naprawdę dużo. Teraz nie pozostaje nic innego niż samemu przygotować się do Świąt i być może jeszcze kupić ostatnie brakujące prezenty.

Prezenty

3 książki na różny sposób powiązane z wegetarianizmem.

„Przemytnicy na wakacjach” Monika Mrozowska-Szaciłło, Maciej Szaciłło, Jagoda i Karolina Szaciłło, 1000 stopni, Warszawa 2011.

Polecę niewegańską ale bardzo interesującą i uroczą drugą książkę „Przemytników”. Tym razem Monika Mrozowska-Szaciłło i Maciej Szaciłło zebrali wegetariańskie przepisy z różnych stron świata. Wszystkie przepisy są przygotowane bez użycia jajek, więc wiele daje się bardzo łatwo zweganizować. Atutem są piękne zdjęcia i chyba jeszcze ładniejszy filmik promujący.

Strona wydawnictwa 1000 stopni.

Przemytnicy Na Wakacjach - booktrailer from 1000 Stopni on Vimeo.



„Bezkrwawa rewolucja. Historia wegetarianizmu od 1600 roku do współczesności” Tristram Stuart, tłum. Jarosław Mikos, Waydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011.

Druga książka to „Bezkrwawa rewolucja” czyli bardzo gruntowanie i w naukowy sposób zanalizowana historia wegetarianizmu w Europie. Niestety w polskim wydaniu nie ma ilustracji, które podobno są wyjątkową ozdobą wydania brytyjskiego. Ale zawsze można pooglądać zdjęcia autora.

Strona Tristrama Stuarta.

Książka na stronie wydawnictwa w.a.b.

„Poradnik dla zielonych rodziców” Reni Jusis, Magda Targosz, Mamania, Warszawa 2011.

Ostatnia propozycja będzie trochę zaskakująca, bo nie mam dzieci. Ale nie przeszkodziło mi to zakochać się w „Poradniku dla zielonych rodziców” Reni Jusis i Magdy Targosz. W książce chyba można znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące noszenia w chustach, pieluch jednorazowych a co dla mnie najbardziej interesujące czy dieta roślinna jest zdrowa. Jest i opowiada o tym doktor habilitowany Janusz Książyk. Jest też kilka przepisów. A oprócz tego dużo informacji o ekologicznym stylu życia, które można wykorzystać niezależnie od tego czy jest się rodzicem czy nie.

Całkiem innym pomysłem na świąteczny prezent, a może czymś do wykorzystania zupełnie przy innej okazji, może być sesja zdjęciowa. Po własnych doświadczeniach – też bardzo Świątecznych, w zeszłym roku pod choinką znalazłam pierścionek zaręczynowy – polecam studio fotografii ślubnej Macieja Ostrowskiego Tonalart, który wykonał piękne zdjęcia podczas naszej ceremonii ślubnej i wesela, bo w końcu historia z pierścionkiem miała swoje zwieńczenie 3 miesiące temu.

Świąteczne menu

Kilka razy podawałam już propozycje świątecznego menu, w tym roku może pomóc akcja „Wegańskie Święta” zainagurowana na blogu „Śmierć kanapkom”.

A 20 grudniaDzień Ryby.



Myślę że wir przedświątecznych przygotowań już wciąga od jakiegoś czasu i powiedzmy że nie sprzyja to gotowaniu wyszukanych i pracochłonnych potraw, oczywiście pomijając ze te przygotowywane właśnie na Święta. I właśnie w takich sytuacjach przydaje się książka 30-Minute Vegan” Marka Reinfelda i Jennifer Murray.

Kitchari , jak dowiedziałam się po krótkim wyszukiwaniu w google, to tradycyjne ajurwedyjskie danie stosowane w oczyszczaniu organizmu. Do mnie jednak w przypadku kitchari z komosy przemówił łatwość i szybkość przygotowania. Połączenie komosy z czerwoną soczewicą gwarantuje dużą zawartość białka w potrawie.

W książce przepis na stronie 212 (Quinoa Kitchari) lub na stronie Everyday Dish TV.

  • 1 szklanka przepłukanej wodą nieugotowanej komosy ryżowej
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy, przepłukanej i odsączonej
  • 5 szklanek wody lub bulionu warzywnego
  • 1 mała cebula, posiekana
  • 8 całych ząbków czosnku
  • ¼ szklanki posiekanych ziół takich jak koperek, kolendra, natka
  • sos sojowy
  • sól i pieprz

W garnku zalać wodą lub bulionem komosę z ryżem, dodać cebulę i czosnek. Przykryć i doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować około 20 minut lub aż gdy płyn jest wchłonięty, co jakiś czas mieszając.

Dodać sos sojowy, sól, pieprz i zioła. Podawać.

4-6 porcji

Uwagi

W książce znajduje się wiele wskazówek jak wzbogacić kitchari w warzywa – dodać 1 ½ szklanki pokrojonej marchewki, kapusty lub cukinii razem z soczewicą – i smaki takie jak nasiona kopru włoskiego, sok z cytryny, pastę miso czy marynowany imbir.





niedziela, 11 grudnia 2011

Przepis na idealną na tę porę roku zupę znalazłam w książce „The 30-Minute Vegan: Over 175 Quick, Delicious, and Healthy Recipes for Everyday Cooking” (Da Capo Lifelong Books 2009) Marka Reinfelda i Jennifer Murray. Już po tytule można domyślić się zawartości – chodzi o wegańskie dania, szybkie w przygotowaniu. Wśród przepisów można znaleźć wiele propozycji surowych dań (raw), w książce oznaczone uroczym serduszkiem. Taki wybór przepisów nie dziwi ponieważ Mark Reinfeld zajmuje się surową żywnością od 20 lat, jest nawet autorem książki, pod również wiele mówiącym tytułem „The Complete Idiot's Guide to Eating Raw”. Poza pisaniem książek, a ma ich na koncie już 4, w tym drugą część z cyklu „The 30-Minute Vegan” – „The 30-Minute Vegan's Taste of the East”, prowadzi warsztaty i pokazy kulinarne a także w ostatnim czasie wygrał konkurs na wegański przepis 2011 roku. Jennifer Murray to współpracownica (a może też partnerka) Reinfelda, zawodowo także zajmująca się wegańską kuchnią. Więcej szczegółów dotyczących „The 30-Minute Vegan”, autorów jak i przykładowych przepisów można znaleźć na stronie Vegan Fusion.

Książka ma ponad 350 stron, 14 rozdziałów, kilka wstępów i kilka załączników. W sumie w książce znalazło się prawie 200 przepisów i wiele wariacji tych zamieszczonych. Rozdział pierwszy poświęcony jest wegańskim produktom spożywczym, niezbędnym do przygotowania dań z książki. Większość przepisów bazuje na ogólnodostępnych produktach, nawet w przepisach na dania surowe, jednak w kilku występuje wegański ser, który z powodzeniem można w większości wypadków pominąć. Rozdział drugi z kolei poświęcony jest technikom przygotowywania potraw. Poza opisami technik krojenia czy smażenia zamieszczono dwie przydatne tabelki dotyczące sposobu i czasu gotowania kasz i roślin strączkowych. W kolejnych rozdziałach opisane są napoje, śniadania w tym kilka przepisów na płatki i tofucznicę, przekąski (fenomenalny przepis na przyprawiony pikantnie popcorn), lunche, sałatki, zupy, kolacje, comfort food, desery a nawet propozycje na dania świąteczne. Oczywiście brzmi to fantastycznie ale czy jest smaczne a przede wszystkim czy można to przygotować w obiecanym przez autorów czasie 30 minut? Od razu rozwieję część wątpliwości – wszystko co przygotowałam smakowało mi mniej lub bardziej ale wszystko było generalnie smaczne. Dania są łatwe w przygotowaniu a przepisy precyzyjnie wskazują kolejne kroki jednak tylko w dwóch przypadkach przygotowanie zajęło mi mniej niż 30 minut, z tego jednym przypadkiem był popcorn z przyprawami. W obronie mogę jedynie dodać, że w porównaniu z innymi książkami przepisy zawarte w „The 30-Minute Vegan” są łatwiejsze a czas poświęcony na przygotowanie krótszy niż w przypadku innych książek kucharskich. Co może być jakimś pocieszeniem. Dodatkowym atutem jest duża ilość propozycji na potrawy, które można zabrać ze sobą do pracy jako drugie śniadanie czy lunch.

Niestety podgląd książki nie jest dostępny w serwisie google books, natomiast pierwsze rozdziały książki zamieszczone są na stronie sklepu amazon. Dodatkowo całą książkę można przeglądać w serwisie scribd, ale mam duże podejrzenia że jednak nie trafiła tam legalną drogą. Oczywiście w tym serwisie zamieszczają treści także wydawcy, tak jest w przypadku książki "Vegan Planet na przykład.

Zupa buraczano-pomarańczowa

Jak napisałam na samym początku idealna na tę porę roku, są w niej i buraki i pomarańcze (jak sama nazwa wskazuje), czyli wszystko co jest najsmaczniejsze w grudniu. Być może dla kogoś będzie to podpowiedź jak odmienić Wigilijny barszcz (o ile ktokolwiek czuje taką potrzebę).

W książce przepis znajduje się na stronie 160 (Orange-Beet Soup), ja podaję za blogiem „the taste space”.

  • 5 szklanek wody lub bulionu warzywnego
  • 4 szklanki startych surowych buraków (3 średnie buralo)
  • 2 szklanki surowej, startej marchwi (1 duża marchewka)
  • 1 szklanka cienko pokrojonego selera naciowego
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżki posiekanego świeżego koperku
  • 1 łyżka pasty miso
  • 1 łyżeczka skórki pomarańczowej
  • 1 ½ szklanki świeżego soku pomarańczowego (3-4 pomarańcze)
  • 2 łyżeczki syropu klonowego

Buraki, marchewkę i selera zalać bulionem lub wodą. Doprowadzić do wrzenia i zmniejszyć temperaturę. Gotować pod przykryciem około 10 minut. Dodać sól, koperek, miso i skórkę pomarańczową. Gotować 5 minut lub aż warzywa będą miękkie.

Zdjąć z kuchenki i dodać sok pomarańczowy oraz syrop klonowy. Wszystko dokładnie zmiksować.

Podawać na ciepło lub zimno, ewentualnie z dodatkiem jogurtu lub śmietany roślinnej.

6 porcji





niedziela, 04 grudnia 2011

Na koniec tygodnia ostatni przepis z książki Cornelii SchinharlKuchnia wegetariańska: szybki kurs gotowania”. Jak większość przepisów w książce i ten jest łatwy i bardzo szybki w przygotowaniu. Miła odmiana dla kanapek z hummusem ;). Przepis wykorzystuje 100 gramów fasolki, na jedną puszkę fasoli należy przeliczyć wszystkie składniki razy 2,5.

Przepis w książce zamieszczony jest na stronie 100 ale dostępny jest także w serwisie Küchen Götter (Crostini mit Bohnen-Basilikum-Creme).

  • 100 g białej fasoli ugotowanej albo z puszki
  • 2 ząbki czosnku, obrane
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżka oliwy
  • skórka z ½ cytryny
  • ½ posiekanego pęczka bazylii
  • sól
  • mielona ostra papryka
  • kapary
  • grzanki

Zmiksować w robocie fasolę z czosnkiem, sokiem z cytryny i oliwą. Do masy dodać bazylię, skórkę z cytryny i wymieszać. Doprawić solą do smaku.

Podawać na grzankach posypane ostrą papryką i kaparami.



piątek, 02 grudnia 2011

Na samym początku wyznam że nie wiem jak odmienić poprawieni nazwę „falafel”. Jeżeli poprawnie należy napisać „z falaflem” to nie zrobiłam tylko tego z powodu niewiedzy.

Do tej pory przedstawiłam naprawdę szybkie w przygotowaniu dania pochodzące z książki Kuchni wegetariańska: szybki kurs gotowania Cornelii Schinharl, choć nie wiem czy o taką „szybkość” chodziło w tytule. Duszone warzywa i falafel wymagają nieco więcej pracy, a w przypadku falafla także zaplanowania wszystkiego dzień wcześniej, tak by był czas na namoczenie grochu. W przypadku obu potraw mam duże wątpliwości co do ilości porcji. W książce widnieje informacja o 2 porcjach natomiast ja je oceniam na co najmniej 4 choć być może to efekt połączenia dwóch różnych dań i prostego równania 2+2. Połączenie tych dwóch dań razem moim zdaniem jest dobrym pomysłem – oprócz warzy w posiłku znajdzie się „komponent białkowy” a pochodzenia obu potraw (albo inspiracji w przypadku gulaszu warzywnego) należy szukać na Bliskim Wschodzie.

Orientalny garnuszek warzywny

Przepis w książce na stronie 41, w Internecie dostępny w serwisie Küchen Götter, gdzie ukrywa się pod nazwą Orientalischer Gemüsetopf. Zmniejszyłam ilość oliwy z 2 łyżek do 1 łyżeczki.

  • kilka nitek szafranu
  • 100 ml bulionu warzywnego
  • 1 łyżeczka oliwy
  • 400 g dyni, obranej i pokrojonej w 2cm kostkę
  • 2 łodygi selera naciowego, pokrojone w plasterki
  • 1 mała cukinia, pokrojona w 2cm kostkę
  • 1 czerwona cebula, pokrojona w drobną kostkę
  • 2 ząbki czosnku, pokrojone w drobną kostkę
  • 2 pomidory, obrane i pokrojone w kostkę
  • 50 g daktyli, bez pestki, przekrojonych na pół
  • ½ łyżeczki harissy
  • ¼ łyżeczki mielonego cynamonu
  • ½ łyżeczka soli
  • sól
  • skórka otarta z ½ cytryny
  • ½ pęczka natki pietruszki, umytego i posiekanego
  • 150 g jogurtu sojowego (użyłam SojaSun)
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • ¼ łyżeczki soli

Wymieszać szafran z ciepłym bulionem, odstawić.

W garnku lub na patelni na oliwie smażyć cukinię, seler i dynię. Po około 4 minutach dodać cebulę i czosnek, wymieszać, dodać pomidory, daktyle, bulion z szafranem, harrisę, cynamon i sól. Przykryć i dusić 8-10 minut, co jakiś czas mieszając. Gdy warzywa są ugotowane ale nadal jędrne posypać je skórką z cytryny i natką.

Podawać z jogurtem wymieszanym z solą i kolendrą.

Falafel z grochu

Nie przepadam za falafelem – przeraża mnie smażenie w głębokim tłuszczu (jeśli chodzi o przeprowadzenie takiej operacji samodzielnie), często suchy środek kotlecika i sam fakt że to są surowe nasiona też gra rolę. Na dodatek smak w tym wypadku kojarzył mi się ze smakiem kotletów rybnych, nie do końca jestem przekonana że o to mi właśnie chodziło. Pewnie gdybym je usmażyła w głębokim tłuszczu byłoby lepiej, czego nie zrobiłam bo się boję. Musiało wystarczyć zwykłe smażenie i też raczej niskotłuszczowe bo z olejem w sprayu w użyciu. Ale falafle były przynajmniej uroczo zielone.

W oryginale ta potrawa nosi bardzo obrazową nazwę Falafel aus Erbsen. Przepis, nawet w wersji wideo!, można znaleźć w serwisie Küchen Götter albo w książce, w sekcji „przepisów podstawowych” na stronie 98.

  • 125 g zielonego suchego grochu
  • 2 szklanki wody
  • 1 cebula, grubo pokrojona
  • 1 ząbek czosnku, posiekany
  • ¼ pęczka natki pietruszki, posiekany
  • ¼ pęczka kolendry, posiekany
  • ½ łyżeczki mielonej kolendry
  • ½ łyżeczki mielonego kminu
  • ½ łyżeczki mielonej słodkiej papryki
  • ½ łyżeczki soli
  • olej do smażenia

Groch namoczyć na noc. Następnego dnia bardzo dobrze odcedzić i przełożyć do robota kuchennego. Dodać cebulę, czosnek i zioła. Wszystko bardzo dobrze zmiksować. Do gotowej masy dodać przyprawy i wszystko dobrze wymieszać.

Formować kotlety-kulki i smażyć w głębokim tłuszczu (albo na patelni). Przełożyć usmażone falafele na papierowy ręcznik w celu odsączenia nadmiaru tłuszczu.

Podawać z jogurtem





środa, 30 listopada 2011

Jest to jedyny przepis z książki „Kuchnia wegetariańska: szybki kurs gotowania” Cornelii Schinharl, którego nie udało mi się znaleźć w Internecie. Ale trzeba przyznać, że nie bez przyczyny znalazł się w książce na stronie 149 w sekcji „przepisów podstawowych”, bo jest nie tylko bardzo prosty do przygotowania ale i sam przepis występuje w setkach wersji. Ta wersja mi bardzo przypadła do gustu, to była najsmaczniejsza zupa mleczna na śniadanie jaką jadłam, chociaż to bardziej deser, a dzięki dodatkowi cynamonu i skórki z pomarańczy wydaje się być bardzo wyrafinowany. Nic bardziej mylnego! To tylko mleko (sojowe w moim przypadku), cukier i krótkoziarnisty ryż, taki jak do risotto, to od niego zależy czy całość będzie wystarczająco kremowa, więc nie ma co oszczędzać i zamieniać na "zwykły ryż".

  • 1 pomarańcza, najlepiej z uprawy ekologicznej
  • 1 laska cynamonu
  • 60 g krótkoziarnistego, kleistego ryżu
  • 1 łyżka cukru
  • 500 ml mleka roślinnego
  • owoce

Wlać mleko do małego garnka.

Pomarańczę umyć gorącą wodą. Odkroić kawałek skórki, starając się pominąć białą część. Laskę cynamonu przełamać i wraz ze skórką pomarańczową wrzucić do mleka.

Wypłukać ryż pod bieżącą wodą, pozostawić do odcieknięcia. Dodać ryż i cukier do mleka, dobrze wymieszać.

Podgrzewać, ciągle mieszając, jednak nie doprowadzić do wrzenia. Gotować na małym ogniu 15-20 minut, aż ryż będzie miękki.

Podawać z owocami.

wtorek, 29 listopada 2011

Powiedzmy szczerze że pod tą przydługą nazwą (po niemiecku niewiele lepiej bo to Kichererbsenpüree mit Würzöl) kryje się po prostu nieco uatrakcyjniony hummus. Chociaż nie wiem czy tak bardzo, ta aromatyczna oliwa wyglądała jakby hummus zalewał się posoką… Trochę dziwne uczucie. Zjadłam z pratahą z czarnuszką. Przepis można znaleźć w książce Kuchnia wegetariańska: szybki kurs gotowania” (Crashkurs Vegetarisch) Cornelii Schinharl na stronie 101 albo w serwisie Küchen Götter.

  • 1 ząbek czosnku, posiekany
  • 100 g ugotowanej lub odsączonej z płynu ciecierzycy z puszki
  • 3 łyżki oliwy
  • 1 ½ łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki bulionu warzywnego (albo wody z gotowania lub puszki)
  • 1 łyżka tahini albo masła migdałowego
  • 1 pieczona papryka ze słoika, pokrojona w drobną kostkę
  • 4 gałązki pietruszki, umyte i osuszone
  • sól i pieprz
  • 1 łyżeczk słodkiej mielonej papryki
  • ½ łyżeczki ostrej mielonej papryki
  • ½ łyżeczki mielonych nasion kolendry
  • ½ łyżeczki mielonych nasion kminu

Zmiksować w robocie czosnek z ciecierzycą, 1 łyżką oliwy, sokiem z cytryny, bulionem i tahini.

Do pasty dodać pokrojoną paprykę i natkę, dobrze wymieszać. Dodać sól i pieprz.

2 łyżki oliwy podgrzać na patelni, dodać mieloną słodką paprykę, ostrą paprykę, kolendrę, kmin i sól. Dobrze wymieszać. Polać oliwą pastę z ciecierzycy.



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31