| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
01. Veg Cooking ;)
02. Cooking (blogi)
03. Cooking
04. Różne Wege
05. Czytam :)
06. Zlinkowali mnie :)
07. Oszczędzaj!
08. OkołoNaukowe
09. Warszawa
10. Moje
Tagi




Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie

Creative Commons License

Ten utwór (w tym zdjęcia!)
jest dostępny na licencji Creative Commons
Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.5 Polska
.


POLUB więcejyofu! na fejsie!


więcej yofu!

Wypromuj również swoją stronę



www.flickr.com
This is a Flickr badge showing photos in a set called cooking- 2008 winter . Make your own badge here.
www.flickr.com
This is a Flickr badge showing items in a set called vegan food. Make your own badge here.



Durszlak.pl
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
statystyka

design

Kuchnia wegańska - przepisy, zdjęcia i inne vegan
Kategorie: Wszystkie | Inne | Obiad | Okazje | Osobiste | Przekąski | Różne | Słodkie | VeganMoFo | W terenie | Śniadanie
RSS
środa, 29 maja 2013

To ostatni wpis z "aktualnych" na tym blogu. Zapraszam na http://wiecejyofu.wordpress.com.

To już ostatni z przepisów z książki „Vegan on the Cheap”, który zaprezentuję. Ten naprawdę jest tani także w polskich warunkach a składniki są łatwo dostępne. Zupa jest też bardzo łatwa w przygotowaniu, chociaż gotowanie zajmuje trochę czasu. Może moje tłumaczenie nazwy potrawy (Mom’s Bread and Cabbage Soup) jest trochę koślawe, ale oddaje dobrze treść – kromka chleba zalewana jest zupą z kapusty a przepis nawiązuje do włoskiej cucina povera.  Oczywiście zmniejszyłam ilość oliwy z 1 łyżki → 1 łyżeczka, ale wydaje mi się, że nie ma to żadnego wpływu ani na smak ani na wygląd zupy na zdjęciu.

W książce przepis na stronie 65, do znalezienia w Internecie.

  • 4 – 6 kromek chleba (najlepiej chleba w stylu włoskim)
  • 1 łyżeczka oliwy
  • 1 duża, żółta cebula, posiekana
  • 2 ząbki czosnku, posiekane
  • 1 mała główka kapusty, posiekana
  • 1 łyżeczka suszonego cząbru
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii
  • 1 puszka siekanych pomidorów
  • 1 puszka, przepłukanej i odsączonej, białej fasoli
  • 4 ½ szklanki bulionu warzywnego
  • sól i pieprz

W garnku na rozgrzanej oliwie smażyć pod przykryciem cebulę, przez około 5 minut. Dodać czosnek i kapustę, przykryć i gotować przez 5 minut, co jakiś czas mieszając. Dodać cząber, bazylię, pomidory, fasolę, bulion oraz sól i pieprz. Doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować bez przykrycia około 45 minut, aż kapusta będzie miękka.

Na dno talerza wyłożyć kromkę chleba, zalać zupą.

6 porcji



niedziela, 26 maja 2013

Przypomina, że od 1 czerwca blog będzie dostępny pod adresem http://wiecejyofu.wordpress.com 

Wydaje mi się, że te batony mogą być świetną przekąską potreningową. Na pewno są łatwe do przygotowania w domu i widzę, że można ten przepis modyfikować zmieniając rodzaj dżemu czy dodatków, ja dodałam solone orzeszki i to było dobre posunięcie. Nie do końca są one jednak tak tanie jak zapewnia autorka przepisu, jednak jak już wspominałam „Vegan on the cheap” to książka amerykańska i produkty tanie w USA wcale takie nie muszą być w Polsce. Nie jest to specjalnie odkrywcza refleksja. Batony na pewno są smaczne.

Przepis na Gold bar cookies w książce na stronie 218 oraz w Internecie na blogu Look to Beauty.

 

  • 1 ¾ szklanki płatków owsianych, błyskawicznych
  • 1 szklanka mąki
  • 1 szklanka brązowego cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka soli
  • ½ szklanki wagańskiej margaryny lub ⅓ szklanki oleju
  • ¼ szklanki masła orzechowego, kremowego
  • 225 g dżemu brzoskwiniowego lub morelowego
  • ½ szklanki rodzynek
  • ½ szklanki orzechów ziemnych, prażonych, posiekanych

Przygotować blachę do pieczenia – wyłożyć papierem lub natrzeć olejem.

W robocie kuchennym zmiksować płatki, mąkę, cukier, proszek do pieczenia i, cynamon. Dodać margarynę i masło orzechowe, nadal miksować, aż do uzyskania konsystencji okruszków.

3 szklanki powstałej masy wyłożyć na blachę do pieczenia. Ciasto dokładnie docisnąć do blachy. Na warstwie ciasta rozprowadzić wymieszany dżem. Dodać rodzynki i orzechy ziemne, całość posypać pozostałym ciastem, dociskając do blachy.

Piec w nagrzanym piekarniku w  180°C przez 25 do 30 minut. Po wyjęciu z piekarnika pozostawić na 15 minut do ostygnięcia przed pocięciem na porcje.

12 porcji

sobota, 25 maja 2013

Azjatycka zupa z makaronem (Asian Noodle Soup, s. 70) z książki „Vegan on the Cheap” to takie niby-phở. Niby, bo zdecydowanie prawdziwe phở jest mięsne a także nawet nie mięsne na pewno zawiera o wiele więcej składników (chociażby niesamowitą mieszankę przypraw z anyżem gwiaździstym). Niestety, dla mnie raczej stety, mięsnego phở nie jadłam, znam tylko wegetariańską wersję z Loving Hut. Ich phở jest wyborne. To nie smakowało bardzo podobnie, ale na pewno jest to zupa z azjatyckim rodowodem, makaronem, kawałkami niby-mięsa i świeżą zieleniną. I jest bardzo łatwe w przygotowaniu. Pysznie. Żeby było tanio (i łatwiej) jak sama nazwa książki wskazuje, nie użyłam seitanu tylko podsmażonych na oleju sezamowym z dodatkiem przyprawy 5 smaków, po namoczeniu kotletów sojowych (tzw. tekturek).  Ostry sos na zdjęciu to tylko dekoracja,  nie wiem czy ktokolwiek by uwierzył, że go zjadłam.

Przepis dostępny jest na google books.

  • 225 gramów makaronu ryżowego, grube wstążko
  • ½ Łyżki oleju
  • 225 gramów obsmażonego seitanu albo przygotowanych kotletów sojowych pokrojonych w plastry o grubości 0,5 cm
  • 1 mała żółta cebula, pokrojona w 0,5 cm plasterki
  • 2 ząbki czosnku, posiekane
  • 2 łyżeczki startego świeżego imbiru
  • 2 Łyżki sosu hoisin
  • 2 Łyżki sosu sojowego
  • 5 szklanek bulionu warzywnego
  • 2 łyżki octu ryżowego lub soku z limonki
  • ½ łyżeczki ostrego sosu
  • 1 szklanka kiełków fasoli mung
  • 3 dymki, posiekane
  • ½ szklanki grubo posiekanej natki kolendry

Przygotować makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

W dużym garnku rozgrzać olej, dodać cebulę, przykryć i gotować około 5 minut. Dodać czosnek i imbi. Gotować 30 minut. Dodać bullion, sos hoisin i sos sojowy. Doprowadzić do wrzenia a następnie zmniejszyć ogień i gotować 15 minut. Dodać ocet ryżowy, makaron, seitan albo kotlety sojowe, ostry sos i podgrzewać 5 minut.

Po nałożeniu zupy posypać kiełkami fasoli, dymką i kolendrą. Podawać z ostrym sosem.

6 porcji

piątek, 24 maja 2013

Od 1 czerwca 2013 zapraszam na blog pod adresem http://wiecejyofu.wordpress.com

Autorka książki „Vegan on the Cheap” przekonuje, że to tani i łatwy w przygotowaniu obiad. Co do pierwszego w polskich warunkach można mieć wątpliwości, drugie natomiast jest pewne. W pszenną tortillę zawinięte jest apetyczne smażone tofu i fasola z sosem barbecue.

Przepis w książce na stronie 146 (Barbecued Black Bean and Tofu Burritos), do znalezienia także w Internecie. Oczywiście zmniejszyłam ilość oleju 2 łyżki → 2 łyżeczki i nie użyłam dymu w płynie, dodałam soli wędzonej. Zmieniłam też czarną fasolę na czerwoną, bo taka była pod ręką. Jak widać zjadłam burrito z tradycyjnym koleżką kuchni tex-mex, czyli z Kolesławem. Muszę przyznać, że to spędzające niektórym sen z powiek spolszczenie kolsloła w pewnych momentach uważam za przeurocze. Kolesław to taki przyrodni brat Sorewicza. Zresztą, ten przepis to prawdziwa mina. Keczup czy keczap? Mniejsza z tym, to było naprawdę smaczne i gotowe w ciągu 15 minut. A może nawet w tym czasie zdążyłam już zjeść wszystko nawet?

  • 2 łyżeczki oliwy do smażenia
  • 1 mała cebula, posiekana
  • 2 Łyżki ketchupu
  • 1 Łyżka melasy
  • 1 Łyżka musztardy Dijon
  • 2 Łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżeczka brązowego cukru
  • ½ łyżeczki dymu w płynie
  • sól i pieprz
  • 1 ½  szklanki /1 puszka czarnej albo czerwonej fasoli, przepłukanej i odcedzonej
  • 225 g twardego tofu, odsączonego I pokrojonego w 0.5 cm plastry
  • 4 pszenne tortilla

W niewielkim garnku rozgrzać 1 łyżeczkę oleju. Dodać cebulę, przykryć I gotować aż będzie miękka. Dodać ketchup, melasę, musztardę, 1 łyżkę sosu sojowego, cukier, fasolę oraz sól i pieprz. Gotować, co jakiś czas mieszając, aż fasola będzie gorąca.

Na czystej patelni rozgrzać 1 łyżeczkę oleju i smażyć tofu, aż stanie się złocistobrązowe, co jakiś czas przekręcając plastry. Tofu doprawić 1 łyżką sosu sojowego, solą i pieprzem.

Podgrzać tortille.

Na tortille wykładać tofu, na tofu wyłożyć fasolę. Zawijać I podawać z surówką i chipsami z tortilli.

środa, 22 maja 2013

Ależ ten czas szybko mija! Prawie dwa miesiące bez nowego wpisu! Na szczęście spotkanie wege-blogerów zorganizowane przez Puszka.pl (jeszcze raz wielkie dzięki!) zmotywowało mnie do zamieszczenia kolejnych wpisów (a zaległości sięgają listopada 2011…), jak i do przeniesienia (w końcu!) bloga na dobrze już znany adres wiecejyofu.wordpress.com. Choć to ostatnie jest dopiero w fazie początkowej (wręcz pre-prenatalnej).

Wybór przepisów na ten okres wydaje się oczywisty – muszą być proste, z ogólnie dostępnych składników (powiedzmy, że chodzi o hipermarket w dużym mieście jednak a nie GS). Odpowiedź jest prosta – "Vegan on the Cheap" Robin Robertson (Houghton Mifflin Harcourt, 2010). Oczywiście, dania, jak wskazuje nazwa, są tańsze, ale raczej na warunki amerykańskie. Nie ma jednak, co marudzić, autorka ma na koncie kilkanaście publikacji książkowych dotyczących diety roślinnej, więc wszystko jest przejrzyście opisane, smaki do siebie pasują, potrawy są łatwe i szybkie w wykonaniu a dania wychodzą smaczne. Nie ma to jak doświadczenie!

Na 241 stronach znajdują się przepisy na zupy i gulasze, sałatki, dania z makaronu, dania z patelni, dania zapiekane i z wolnowara (tak podobno nazywa się slow cooker po polsku), desery a także przepisy podstawowe, obejmujące receptury na tanie (tańsze), domowej roboty odpowiedniki sojowego majonezu, suszonych pomidorów czy bulionu warzywnego.

Czy tak książka ma jakieś minusy? Oczywiście, coś się znajdzie (jak zawsze). Przede wszystkim książka bazuje na amerykańskich standardach kuchennych. Jest, więc dużo tex-mex, zapiekanek i smażonych rzeczy. Jest mało warzyw (wiem, że w wegańskiej książce kucharskiej to może być paradoks, jednak w większości przypadków większość warzyw jest z puszki a mało jest świeżej zieleniny), dużo tłuszczu. Jednym to może odpowiadać, innym mniej. Ja na pewno jeszcze nie raz zajrzę do tej książki. Sporo przepisów można znaleźć w Internecie, także na google books.

Błyskawiczna zupa z pomidorów i ciecierzycy

Zupa (Almost-Instant Chickpea-Tomato Soup, s. 63) naprawdę jest błyskawiczna. I właściwie nie wymaga posiadania w domu żadnych świeżych produktów. Ale jest bardzo smaczna. I można ją przygotować błyskawicznie. Olbrzymi plus. Przepis można znaleźć w Internecie na blogu A healthier you. Jedna zmiana – zmniejszyłam ilość oleju 2 łyżki → ½ łyżeczki.

  • 1 puszka ciecierzycy, przepłukanej i odcedzonej
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • 2 ząbki czosnku, zmażdżone
  • 1 łyżeczka mielonego kimnu
  • 2 Łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka oliwy
  • 1 szklanka niesłodzonego mleka roślinnego
  • sól
  • cayenne
  • 2 Łyżki posiekanej natki pietruszki lub kolendry

Zmiksować wszystkie składniki.

Zupę podgrzać. Podawać na ciepło lub zimno, posypaną natką.



poniedziałek, 01 kwietnia 2013

Pisałam już wielokrotnie wcześniej, że z kuchnią indyjską wyraźnie mi nie po drodze, dlatego cieszę się, że i przygoda z „Kuchnią Kryszny” także się kończy. Kończy się w wielkim stylu. Pudding z marchwi czyli gadżar halawa (nie chałwa ;) jest znakomity i bardzo łatwy do przygotowania w wersji wegańskiej.

W książce przepis na stronie 234, również do znalezienia na portalu puszka.pl.

  • 900 g marchwi startej na tarce
  • 150 g margaryny
  • 300 g cukru
  • 500 ml mleka roślinnego
  • 3 Ł rodzynek
  • 3 Ł migdałów w płatkach
  • ½ ł mielonego kardamonu

W garnku roztopić margarynę, dodać marchewkę. Gotować na średnim ogniu 10 minut często mieszając. Dodać mleko, cukier, rodzynki i migdały. Gotować 20-30 minut aż pudding zgęstnieje i będzie jednolity.

Przełożyć do formy do ostygnięcia, posypać kardamonem, kroić w trójkąty.

<object width="420" height="315"><param name="movie" value="http://www.youtube-nocookie.com/v/3IbdnTeMGpM?version=3&amp;hl=pl_PL"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube-nocookie.com/v/3IbdnTeMGpM?version=3&amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" width="420" height="315" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object>

niedziela, 03 marca 2013

To już przedostatni wpis poświęcony książce „Kuchnia Kryszny”, i tym razem napiszę o największej wpadce, jaką był ryż czyli Masala bhat – dla mnie tak bardzo przyprawiony że niejadalny, natomiast sama zupa była w porządku (Dal tarkari), chociaż, jak to się mówi, bez szału.

Przepis na dal w książce na stronie 108, na ryż na stronie 96. Do znalezienia w internecie także tu i tu.

Zupa z dalu i warzyw

  • 200 g fasolki mung
  • 1,9 l wody
  • 3 łyżeczki soli
  • 2 liście laurowe
  • 1 laseczka cynamonu, przełamana na pół
  • 1 ł kurkumy
  • 275 g różnych warzyw (ja dałam po prostu porcję włoszczyzny), pokrojonej w drobną kostkę
  • 2 ł oleju roślinnego
  • 1 ½ ł nasion kminu
  • ¼ łyżeczki płatków chili
  • 1 ł świeżego imbiru, startego
  • ¼ ł asofetidy
  • 1 Ł posiekanej kolendry
  • cytryna do podania

Do wody dodać sól, liście laurowe, cynamon, zagotować, dodać fasolkę mung i ponownie doprowadzić do wrzenia. Przykryć częściowo garnek, zmniejszyć ogień do średniego i gotować 20 minut, lub aż fasolka stanie się dość miękka. Dodać 1 łyżeczkę oleju i kurkmuę oraz pokrojone warzywa. Ponownie przykryć i gotować aż warzywa staną się miękkie a fasolka się rozgotuje.

Na małej patelni rozgrzać 1 łyżeczkę oleju, dodać kmin i chili. Gdy nasiona się zbrązowią dodać imbir i asofetidę i smażyć kolejne kilka sekund. Przyprawy dodać do zupy i zamieszać. Przykryć ponownie garnek i gotować 4-5 minut.

Podawać z kolendrą i cząstkami cytryny.

Ryż z przyprawami

  • 350 g ryżu basmati
  • 825 ml wody
  • 1 ł soli
  • 1 ł oleju roślinnego
  • 1 ł nasion kminu
  • ¼ ł płatków chili
  • 1 ł mielonego cynamonu
  • 1 ł startego imbiru, świeżego
  • ½ ł gałki muszkatołowej
  • 3 strączki kardamonu
  • 2 Ł posiekanej kolendry

Ryż dokładnie wypłukać i moczyć w wodzie 15 minut. Odsączać na sitku 15 minut. Zalać 825 ml wody z solą.

W garnku rozgrzać olej, dodać kmin i chili a następnie cynamon, imbir, kardamon i gałkę. Zamieszać i dodać ryż, nadal mieszając. Po 2 minutach dodać gotującą się wodę, przykryć i zmniejszyć ogień. Gotować przez 15-18 minut, nie podnosząc pokrywki i nie mieszając.

Odkryć i gotować kilka minut, wyjąć kardamon, wmieszać kolendrę.





niedziela, 24 lutego 2013

Placki z nadzieniem ziemniaczanym bardzo mi smakowały (chociaż było przy nich sporo pracy), przy tofu z groszkiem w sosie pomidorowym pracy było zdecydowanie mniej, ale i smak, jak dla mnie, nie był zachwycający.

Zamiast sera użyłam tofu i kminu zamiast kminku indyjskiego. Zamiast świeżego chili, bo nie jadam ostrych potraw, czyli dałam ⅛ łyżeczki płatków suszonego chili,, ale koniec końców, już po konsumpcji, okazało się, że zjadłam z niewegańskim indyjskim pieczywem. Czyli ogólnie mogłoby być znacznie, znacznie lepiej, co bardzo dobrze widać na zdjęciu słabej jakości.

Przepis na Matar panir w książce „Kuchnia Kryszny” na stronie 154, ja cytuję za wspomnianą już wcześniej stroną internetową.

  • 225 g twardego tofu, pokrojonego w kostkę o boku 2 cm
  • olej do smażenia
  • 4 łyżeczki soli
  • 2 ½ łyżeczki kurkumy
  • 2 szklanki ciepłej wody
  • 1 łyżeczka oleju roślinnego
  • ½ łyżeczka kminu
  • ⅛ łyżeczki płatków suszonego chili
  • 1 łyżeczka startego, świeżego imbiru
  • ¼ łyżeczki asafetidy
  • 450 g zielonego groszku (może być mrożony)
  • 150 ml wody
  • 1 puszka krojonych pomidorów
  • 1 ½ łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka garam masali

Tofu usmażyć na oleju na złotobrązowy kolor. Przygotować w misce roztwór 3 łyżeczek soli, 2 łyżeczek kurkumy i 2 szklanek ciepłej wody. Przełożyć do niego tofu i wykonywać kolejne czynności.

W garnku rozgrzać 1 łyżeczkę oleju, dodać kmin, chili i imbir. Smażyć około 30-40 sekund, dodać asofetidę i ½ łyżeczki kukrkumy. Wymieszać, dodać groszek i wodę. Przykryć i gotować około 4 minut. Dodać odcedzone tofu i pomidory. Gotować 5 minut. Dodać sok z cytryny, 1 łyżeczkę soli i garam masala.



wtorek, 12 lutego 2013

2 tygodnie temu pisałam o moich przeżyciach i przygodach z książką „Kuchnia Kryszny” – oczywiście nie było tak, że zaliczyłam same porażki i nic mi nie smakowało, choć zdecydowanie kuchnia indyjska to nie jest to. Dobrym przykładem są placki z nadzieniem z ziemniaków, czyli alu paratha. Ale też i nie obyło się bez drobnych problemów technicznych – nadzienia zrobiłam za dużo, placki nadziałam za bardzo a w końcu większość farszu z nich wypłynęła (można się było domyślić takiego zakończenia). Bardzo fajne do zajadania na drugie śniadanie w pracy, po wcześniejszym generalnym porządku w kuchni.

W książce na stronie 135, do znalezienia też w internecie.

  • 200 g mąki pszennej, pełnoziarnistej
  • 100 g białej mąki
  • 3 łyżeczki oleju roślinnego + olej do smażenia
  • 125 ml ciepłej wody
  • sól
  • Nadzienie:
    • 3 średniej wielkości ziemniaki, ugotowane
    • ½ łyżeczki kminku indyjskiego (ok dałam kmin rzymski)
    • 1 łyżeczka startego, świeżego imbiru
    • ½ łyżeczki papryki (nie jestem hardkorem)
    • ½ łyżeczki kurkumy
    • 1 ½ łyżki soku z cytryny
    • 2 łyżki posiekanej natki kolendry

W dużej misce wymieszać mąkę pełnoziarnistą z białą, powoli dolewać wodę i 2 łyżki oleju, wyrabiając na gładką masę. Odstawić, przykryte ściereczką, na 30 minut.

Na patelni rozgrzać ½ łyżeczki oleju, dodać kmin i smażyć, dodać imbir, paprykę i kurkumę, smażyć około 10 sekund, ciągle mieszając. Dodać ziemniaki i smażyć 5 minut, ciągle mieszając. Dodać sok z cytryny, sól i nać kolendry, dobrze wymieszać i zostawić do ostygnięcia.

W tym czasie przygotować z ciasta 10 kulek, każdą rozwałkować na placek o średnicy 15 cm, posmarować olejem, na środek położyć łyżkę nadzienia, zlepić ciasto, by powstał kształt pieroga., oprószyć mąką i rozwałkować na cienkie placki.

Placki smażyć na posmarowanej olejem patelni na złotobrązowy kolor.

Wiem, że zdjęcie nie jest ładne. Na otarcie łez za to Cornershop (ciężko z indyjskimi inspiracjami).



niedziela, 27 stycznia 2013

Z nowym rokiem z nową książką (nie szkodzi, że w rzeczywistości zdjęcia pochodzą sprzed ponad roku). Nie będzie to niestety wpis optymistyczny, pozytywny czy też budujący. Sprawa dotyczy książki „Kuchnia KrysznyAdiraja dasa (The bhaktivedanta book trust, 1993). Wiem, jak bardzo ta książka jest popularna i jak wiele osób z niej regularnie korzysta, ja jednak nie uległam jej czarowi, chociaż sama książka jest ciekawa (tak, tak, książka kucharska może być ciekawa), przepisy są napisane w jasne sposób, nie sprawiający problemów w wykonaniu (oczywiście są też skomplikowane, wieloetapowe przepisy, jednak wszystko jest przystępnie opisane), problemem jest jednak dla mnie efekt końcowy, czyli smak przygotowanych dań, ale może być też tak (i zapewne tak właśnie nawet jest!), że nie lubię kuchni indyjskiej. A może nawet znacznie więcej niż nie lubię, stąd moje negatywne podejście.

Sama książka na trochę ponad 250 stronach zawiera 130 przepisów na indyjskie potrawy wegetariańskie (laktowegetariańskie, bez cebuli i czosnku), a oprócz tego dużo informacji na temat ruchu Hare Kryszna, jak i samej kuchni indyjskiej. Na kilku kolorowych wkładkach znalazły się zdjęcia wybranych potraw a także przypraw, sposobów wykonania czapati, purisów i samosów a także ilustracje związane z ruchem Hare Kryszna. Przepisy podzielone są na rozdziały poświęcone produktom mlecznym, ryżowi, dalom i zupom, pieczywie, warzywom, przekąskom, czatnejom i raiitom, słodyczom i napojom. Uwaga, wszędzie jest dużo mleka, ghee i jogurtu, ale wiele przepisów naprawdę łatwo zweganizować. Na co jeszcze zwrócić uwagę? Na sporą ilość tłuszczu (ghee i oleju), smażenie w głębokim tłuszczu (którego nigdy nie wykonuję, bo boję się pożaru w domu) i przede wszystkim na ilość i kompozycję przypraw – dla osób nie „wgryzionych” w kuchnię indyjską, wszystkiego może być za dużo, za bardzo pachnąco, za bardzo korzennie i w ogóle nie dobrze, ale jak pisałam wyżej – to kwestia indywidualna, ale jak widać po krótkich przeszukiwaniach w googlu, fanów tej książki nie brakuje.

Kremowa zupa warzywna

Jako pierwszy wypróbowałam przepis na kremową zupę warzywną (Mili-dżuli sabdźi ka soup, strona 122), a tak naprawdę zrobił ją mój Mąż – przepis jest naprawdę prosty, ale zdecydowanie zmniejszyliśmy ilość tłuszczu (i zamieniliśmy ghee na olej roślinny), mleko na niesłodzone mleko sojowe, niestety posmak zasmażki przypominał mi smak zupy z przedszkola a sama zupa, była zdecydowanie za rzadka.

Przepis podaję za stroną Womans World.

  • 1 łyżeczka oleju
  • przyprawy
    • 2 liście laurowe
    • 1 łyczka mielonej kolendry
    • ¼ łyżeczki asofetidy
    • 1 ½ łyżeczki kurkumy
  • 675 g mieszanych warzyw (brokuły, kalafior, ziemniak), drobno pokrojonych
  • 6 szklanek wody
  • 3 łyżeczki soli
  • ¼ łyżeczki pieprzu
  • 475 ml mleka sojowego, niesłodzonego
  • 1 łyżka oleju
  • 3 łyżki białej mąki

W garnku rozgrzać 1 łyżeczkę oleju i dodać przyprawy, smażyć przez kilka sekund. Dodać warzywa i smażyć przez 4-5 minut, dodać sól i pieprz oraz wodę. Przykryć i gotować na małym ogniu, aż warzywa będą miękkie. Wyjąć liście laurowe i zmiksować zupę na krem.

W garnku rozgrzać 1 łyżkę oleju, dodać mąkę i ciągle mieszać, aż do zrumienienia mąki. Zdjąć z ognia i dolać mleko, mieszając aż do uzyskania kremowej konsystencji.

Przelać mieszaninę do zupy, dobrze wymieszać i zagotować.

Zupełnie nie ma nic wspólnego z Indiamii, ale się kojarzy.



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35